czwartek, 3 marca 2011

O łzach

Czy kiedy ktoś umiera można powiedzieć, jakim był człowiekiem?
Przecież o zmarłych nie można mówić źle.
I nawet, gdy ten, kto odszedł nie był wiele warty, ludzie wyrażają żal i smutek.
Czasem tylko w słowach...

Pani M. była miesiąc przed ślubem, gdy to do niej dotarło.
Coś się stało. Odszedł człowiek. Był pogrzeb.
Ale nikt nie płakał. Może tylko jego trzecia żona trochę zmoczyła rzęsy.
Nikt więcej. Żaden z synów. Żadne z wnucząt.
Obowiązkowo przywdziali smutne miny na czas mszy i pochówku.
Ale potem, gdy zjadali pośmiertny obiad, większość z nich była wesoła, a głównym tematem rozmów był ślub pani M.
Nawet przez sekundę nie zaproponowano, by go przełożyć.
Pani M. przeszło to przez głowę, ale raczej z poczucia jakiejś takiej tradycji, że żałoba musi być.
Ona wcale go nie znała. A to co widziała lub pamiętała to raczej przykre obrazy.
Na przykład, gdy miała 6 lat a on wiedząc, że boją się z siostrą ciemności, chował się w pustym pokoju i nagle wyskakiwał, krzycząc głośno.
Albo gdy mówił o wnukach swojej trzeciej żony, jakby to były jego, a o nich (jego prawdziwych wnuczkach) wcale nie opowiadał.
Nie zazdrościła, nie było jej nawet smutno, bo go nie potrzebowała.
Miała mnóstwo miłości od drugiego dziadka.. Szkoda, że tak szybko odszedł...
No właśnie... na jego pogrzebie wszyscy bardzo płakali, a potem całymi godzinami o nim opowiadali.
Był fantastycznym człowiekiem. Dobrym. Kochającym..

I chyba to się dało zmierzyć... ilością łez...

7 komentarzy:

  1. Tak czasami bywa z tymi łzami, czasami mi ich brakuje, bo jako dziecko jak się wypłakałam to było dla mnie jak deadline, a teraz nie potrafię już płakać, szkoda...bo czasami by się przydało wylać wszystko ze łzami. Musze nad tym popracować:-). Daria

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, masz rację. Żal po stracie kogoś można zmierzyć ilością łez, ale także zachowaniem całym, oprawą jaka panuje.
    Osoby wartościowe zostają zapamiętanie, więc nawet kilka, kilkanaście lat po śmierci myśl o nich wywołuje uśmiech. To właśnie do tego powinniśmy dążyć, by gdy odejdziemy, ktoś poczuł naszą stratę. Wtedy życie będzie miało nasze jakiś sens.. ;)

    Kiedyś byłam na pogrzebie zupełnie nieznanego mi człowieka, poszłam tam, bo czułam, że powinnam być ze względu na przyjaciółkę. Potrzebowała mojego wsparcia. Nie znając osoby, którą żegnaliśmy mogłam zauważyć, że była cudownym człowiekiem, tyle łez, szlochania, tyle wieńców, tyle ludzi.. Dało się odczuć, że dla każdego z zebranych znaczyła coś więcej..

    Dobrze, że miałaś chociaż dziadka - takiego z prawdziwego zdarzenia ! Tacy ludzie to Skarby ! ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po dobrych ludziach pozostają dobre, budujące wspomnienia. I te warto w sobie pielęgnować :)
    Po tych mniej dobrych nie chce się płakać, a i żałoba raczej taka nie do końca szczera, raczej tradycyjna.
    Ładnie napisane :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam 9 lat kiedy zmarł mój tata. Wszyscy mieli mi przez długie lata za złe, że za nim nie płakałam. A ja po prostu nie potrafiłam... Czułam ból, ale łzy nie chciały lecieć..

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem jak to jest z tymi łzami..nieraz bardzo boli a łez nie widać.. za to wtedy ból dłużej trwa.. przynajmniej tak jest ze mną.. A moja nieoceniona mądra Babcia twierdziła, że kiedy płaczemy po czyjejś śmierci to wtedy temu kto umarł, jest trudniej przejść na drugą stronę.. i każdy krok to dla niego ból okropny jakby gołą stopą stąpał po wyboistym bruku..

    OdpowiedzUsuń
  6. TAK BYWA ZE ZYJE CZLOWIEK DLA SIEBIE INNI OBOK NAWET NAJBLIZSI GO NIE OBCHODZA.DLATEGO GDY ODCHODZI NIE POZOSTAWIA PO SOBIE ZADNEJ PUSTKI ANI WSPOMNIEN.POPROSTU SMUTNE BO KAZDA SMIERC JEST SMUTNA ALE NIERAZ BEZ GLEBSZYCH UCZUC.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz swoją myśl, będzie mi bardzo miło :)