wtorek, 10 kwietnia 2012

Poświątecznie....

Dziś powinno być narzekająco, bo...
nasze święta upłynęły pod wielkim szyldem WIRUS i gorączka...
Stworek Starszy miał 39,7 przez prawie całą niedzielę..
Ale nie chcę narzekać...
Bo słońce świeci i ma być coraz cieplej...
Dlatego postaram się myśleć pozytywnie, mimo zmęczenia...

piątek, 6 kwietnia 2012

Myśl na dziś..

Czasem dochodzi się do wniosku, że jeśli się starać to tylko dla siebie....

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

O tempora! O mores!

Jakiś czas temu pani M. pisała o mocno starszej pani chwalącej się swoimi aborcjami..
Dziś czytając poranną prasę wirtualną natrafiła na kolejną.
Równie mocno, lub mocniej, posuniętą w wieku.
Kolorową jak papuga z tropikalnej wyspy.
I ona również z lekkością i totalnym rozluźnieniem opowiada o licznych skrobankach.
Albo pani M. jest mocno NIE NA CZASIE, albo czasy stały się jakieś dziwne.
Lub raczej OKRUTNE.
Nawet jeśli kobiecina zabawiła się ostro i nie zniosła konsekwencji, to powinien być dla niej DRAMAT, nie powód do dumy.
Przecież to wcale nie oznacza, że ona jest postępowa i wyzwolona!
Co więcej z lubością wdaje się w szczegóły swoich licznych kontaktów z przygodnymi i często żonatymi mężczyznami... ciesząc się, że dzięki pozostawionym przez nią śladom, żony dowiadywały się o zdradach w najmniej łagodny sposób z możliwych...

Ostatnio na onecie był taki artykuł o legalnych klinikach aborcyjnych w Wielkiej Brytanii...
Kobiety, które poddawały się zabiegom, przeżywały później traumę.
Bo taki krok jest na zawsze, zabijamy i nie ma.
I kiedy ta świadomość dotrze do czyjegoś mózgu, najzwyczajniej w świecie nie można się z nią pogodzić.
Kolorowa Pani chyba ma jakieś spowolnione analizowanie faktów, bo póki co jedynie wzdycha z ulgą i chwali się, że jednorazowe skoki w bok to wspaniałe wspomnienia.
Bez konsekwencji..

czwartek, 15 marca 2012

Inna wróżka

Co można robić w czwartkowy poranek?
Uczyć się.. przy okazji wcinając czekoladę, zagryzaną mini pomidorkami.
Nieźle prawda?
Pani M. wykonuje wszystkie te czynności jednocześnie.
Przy okazji spogląda przez okno swojej kuchni, zachwycając się promieniami słońca.
Tak naprawdę powinna właśnie prowadzić lekcję.
Niestety po raz kolejny została ona odwołana...
W związku z tym, okutana w cętkowaną piżamę, pani M. jak zwykle siedzi-kucając na jednym z czarnych krzeseł i zastanawia się jak zdać kolejny egzamin.

Wczorajszy dzień spędziła u koleżanki, tak dawno ze sobą nie rozmawiały, że zaczęły miliony wątków, żadnego nie kończąc..
Między tą paplaniną przewinęła się jednak bardzo zabawna historia.
Koleżanka M. ma dwójkę dzieci.
Jej synek właśnie został zapisany do przedszkola.
Przedszkole to jest prowadzone przez siostry zakonne, noszące błękitne ubrania (alby?).
Mały P. w trakcie wizyty podszedł do jednej z nich i z wielkimi, jak u kota ze Shreka, oczami zapytał:
-Czy Ty jesteś wróżką?
Zakonnica zapewne zdębiała, natomiast M. nagle zrobiło się gorąco z nerwów. Ten tekst mógł bowiem zdradzić, że jej rodzina to tak nie za bardzo chodzi do Kościoła. A warunkiem przyjęcia jest między innymi uczestniczenie we mszy świętej.
Tymczasem "wróżka" odpowiedziała z uśmiechem:
-Nie, nie jestem.
P. jednak nie dawał za wygraną. Jak nic był przekonany, że ma rację, dlatego zadał kolejne pytanie:
-Czy Ty potrafisz czarować?

Nie trzeba dodawać jak czuła się w tym momencie jego zestresowana matka :)
Zaczęła jednak tłumaczyć, że jej syn to raczej siostry w ciemnych ubraniach widuje a poza tym naczytał się bajek o wróżkach....
A wyniki przyjęć już za jakiś czas. Ciekawe czy P. będzie mógł spędzać kolejny rok szkolny w otoczeniu wróżek :)

poniedziałek, 12 marca 2012

Wybawienie

Stworek Starszy trajkocze jak najęty.
Jego lekko skośne oczy zwężają się i rozszerzają w takt potoku słów.
-Kiedy zadzwoni tata? Kiedy zadzwoni tata? Kiedy tata zadzwoni?
Pani M. nie ma pojęcia kiedy, bo tata jest..(kiedy zadzwoni tata?) w ważnym miejscu i omawia ważne sprawy. (No mamo! Miał zadzwonić!!!)
Miniony weekend spędził jednak z dziećmi, zupełnie sam. Dwa dni i dwie noce.
Zapytacie co w tym dziwnego?
Pan M. po raz pierwszy miał taką okazję. (Kiedy tata zadzwoni? Mówiłaś, że zaraz, a zaraz już minęło.)
Jego małżonka wybyła tradycyjnie do miasta na P., a żadna z mam nie mogła go akurat wspomóc.

Na szczęście miał doskonale zaplanowany czas.
Sobota upłynęła na zabawie i wyjściu na basen, natomiast niedziela to "Pchła Szachrajka" w znakomitym wykonaniu teatru "Arlekin".
I mimo, że ze wszystkim poradził sobie wzorowo, to gdy zadzwonił do pani M. w niedzielę popołudniu w jego głosie dało się wyczuć zmęczenie.
Mimo, że obiadu nie gotował, prania nie musiał robić a i sprzątać nie za wiele.
A jednak.
Zmęczony był chyba najbardziej tym ciągłym zaangażowaniem we wszystko, co związane z dziećmi.
Nie można tak do końca się wyłączyć, nawet gdy one są zajęte czym innym, opcja: czuwanie jest wciąż nastawiona na ON.
Gdy późnym popołudniem, albo raczej wieczorem, cała czwórka wygramoliła się z granatowego auta, pan M. uśmiechnął się zalotnie i stwierdził:
-Chyba jeszcze nigdy tak bardzo nie cieszyłem się z tego, że przyjechałaś.

czwartek, 8 marca 2012

KOBIECY DZIEŃ

Wystarczy wpisać w google dwa słowa: o kobiecie i znajdujsz na przykład:

Kiedy Pan stworzył kobietę, był to już jego 6 dzień pracy i w dodatku po godzinach, pojawił się anioł i spytał:
 - Czemu tyle czasu ci to zajmuje?
Pan mu odpowiedział:
 -Widziałeś zamówienie? Musi być całkowicie zmywalna, ale nie plastykowa, ma 200 ruchomych części wszystkie wymienne, działa na kawie i resztkach jedzenia, ma łono, w którym się mieści 2 dzieci naraz, ma taki pocałunek, który leczy każdą rzecz od startego kolana do złamanego serca.
Anioł starał się powstrzymać Pana:
 - To jest za dużo pracy na jeden dzień, lepiej poczekać ze skończeniem do jutra.
 - Nie mogę, - powiedział Pan. - Jestem tak blisko skończenia tego dzieła, które jest tak bliskim memu sercu.
Anioł zbliżył się i dotknął kobiety:
 - Ale zrobiłeś ją taką miękką, Panie?
 - Ona jest miękka, ale zrobiłem ja także twarda. Nawet nie wiesz ile może znieść lub osiągnąć.
 - Będzie myśleć? - spytał anioł?
Pan odpowiedział:
 - Nie tylko będzie myśleć, ale rozumować i negocjować.
Anioł zauważył coś, zbliżył i dotknął policzka kobiety.
 - Wydaje się, że ten model ma skazę. Powiedziałem Ci, że starałeś się dać za wiele rzeczy.
 - To nie jest skaza - sprzeciwił się Pan - to jest łza.
 - A po co są łzy? - zapytał anioł.
Pan powiedział:
 - Łza to jest forma, która ona wyraża swoja radość, wstyd, rozczarowanie, samotność, ból i dumę.
Anioł był pod wrażeniem.
 - Jesteś Panie geniuszem, pomyślałeś o wszystkim, to prawda, że kobiety są zdumiewające.
 - Kobiety mają siłę, która zdumiewa mężczyzn. Mają dzieci, przezwyciężają trudności, dźwigają ciężary, ale obstają przy szczęściu, miłości i radości. Uśmiechają się kiedy chcą krzyczeć, śpiewają kiedy chcą płakać, płaczą kiedy są szczęśliwe i śmieją się kiedy są zdenerwowane. Walczą o to w co wierzą, sprzeciwiają się niesprawiedliwości, nie zgadzają się na "nie" jako odpowiedź, kiedy wierzą, że jest lepsze rozwiązanie. Nie kupią sobie nowych butów, ale swoim dzieciom tak... Idą do lekarza z przestraszonym przyjacielem, kochają bezwarunkowo, płaczą kiedy ich dzieci osiągają sukcesy i cieszą się kiedy przyjaciele odnoszą sukcesy. Łamie się im serce kiedy umiera przyjaciel, cierpią kiedy tracą członka rodziny, ale są silne kiedy nie ma skąd wziąć siły. Wiedzą, że objęcie i pocałunek może uzdrowić zranione serce. Kobiety są różnych wielkości, kolorów i kształtów. Prowadzą, latają, chodzą lub wysyłają ci maile żeby powiedzieć ci, że cię kochają. Serce kobiety jest tym co powoduje, że świat się kręci. Kobiety robią więcej niż to, że rodzą. Przynoszą radość i nadzieję, współczucie i ideały. Kobiety maja wiele do powiedzenia i do dania.

To WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI DNIA KOBIET!!!!!

wtorek, 6 marca 2012

Nauka intymności

Stworek Starszy miał dziś w szkole małą potyczkę z..."wodą".
Trochę się zamyślił w toalecie i całe ubranie mokre.
Pani M. właśnie odbierała Młodszą z przedszkola, gdy zadzwoniły panie ze świetlicy, by przyjechać po niego z nowymi ubrankami.
Nie minęło 15 minut, gdy srebrne auto stanęło przed szkołą.
Okazało się, że ciuchy były naprawdę porządnie zmoczone i wychowawczyni bała się, żeby Stwór się nie przeziębił.
Pani M. szybko zabrała go na dół i bez namysłu zaczęła rozbierać..
Nawet przez myśl jej nie przeszło, że właściwie powinna się schować gdzieś za wieszakami, w szatni.
Po pierwsze dlatego, że poza sprzątaczką nikogo tam nie było.
Po drugie..  wciąż myśli o Stworach jak o maleńkich dzieciach..
I jak to zwykle bywa, mądrości zaczęła ją uczyć wspomniana już pani woźna. Z miną z cyklu najmądrzejsza z całej wsi stwierdziła:
-Dzieci trzeba od małego uczyć intymności..
Speszona matka w pierwszym odruchu przytaknęła, ale potem dodała, że jej dziecko doskonale zna zasady zachowania, a skoro nikogo na dole nie ma (poza panią, która wcale nie musi stać i patrzeć)to nie ma tez problemu. A poza tym nic mu nie było widać, bo przy ściąganiu majtek siedział, zasłonięty kurtką.. Oczywiście sama siebie przeklęła w duchu, że naraża Stwora na wstyd. Na szczęście on miał to głęboko w czterech literach, bo dziś dzień SKLEPIKU i wyszedł z niego z trzema dinozaurami (za zeta mamusiu!!!)
Uffffffffff