poniedziałek, 21 lutego 2011

Niewidzialne

-Kiedy ja stanę się niewidzialna?-pomyślała Pani M., patrząc na swoje odbicie w lustrze. I jak przystało na pytanie retoryczne, odpowiedzi nie usłyszała.
Przyjrzała się jednak sobie dokładnie. Wiele się zmieniło. Już nie ma dwudziestu lat. Skóra nadal ok, ale gdzieś  w jej oczach widać, że stoi przed nią kobieta dojrzała.  Kiedy się nią stała? Nie pamięta. Tam, w środku nadal jest tą samą... dziewczyną... A może nawet dziewczynką, która z plecakiem wypełnionym po brzegi książkami, maszerowała do szkoły.
Pamięta, gdy pierwszy raz powiedziano do niej w sklepie "pani". Zdziwiła się, bo nie czuła się jak DOROSŁA... Potem to już potoczyło się bardzo szybko..
Ostatnio oglądając jakiś dokument usłyszała stwierdzenie, że kobiety w pewnym wieku, stają się niewidzialne. Niby trochę się zdziwiła, ale po chwili stwierdziła, że tak właśnie jest! I (o zgrozo!) czasem i jej się to zdarza. Z tym, że ona robi się niewidoczna tylko w momentach, gdy jest z dziećmi. I to jest całkiem naturalne i zrozumiałe. Staje się wtedy matką, każdy patrzy na nią przez ten pryzmat...
Materiał, który obejrzała mówił jednak o kobietach po czterdziestce i starszych. To one ze smutkiem opowiadały, że się ich nie zauważa, że jedyną rolą w jakiej widzi je społeczeństwo, to rola emerytek albo babć. To tak jakby przestały być kobietami. Nikt nie widzi, że są nadal atrakcyjne czy ładne.
Co innego, gdy chodzi o mężczyzn. Oni muszą mieć grubo po 60-tce, by patrzeć na nich jak na starszych panów. Nikt się nie dziwi, gdy zostają ojcami po pół wieku życia. Ale niech tylko jakaś czterdziestolatka spróbuje być w ciąży, staje się obiektem dziwnych spojrzeń, a czasem krytyki. Taka kobieta powinna przecież przestać myśleć o "takich sprawach". To niesmaczne i w ogóle...
Może dlatego głównie kobiety chcą zatrzymać czas za wszelką cenę, poddają się operacjom plastycznym, nie mówią głośno o swoim wieku... Boją się stać niewidzialnymi...
Pani M. uważa, że to kwestia uprzedzeń i stereotypów, jakie kładzie nam do głowy społeczeństwo. Bo to ono kreuje myślenie jednostek... Wystarczy zacytować jej ukochaną babcię, która zawsze mówi, że kobieta musi o siebie dbać, a facet... facet to wystarczy, że jest trochę ładniejszy od diabła :)

8 komentarzy:

  1. Czasami desperacja kobiet jest aż nad to rażąca. Nie wiem czemu, ale jest mi ich w tym momencie szkoda, bo życie to życie. Latka płyną i natury nie da się oszukać...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Natury nie da się oszukać to prawda , ale My boimy się starości...przynajmniej ja się jej boję. Nadal chciałabym być atrakcyjna dla swojego Męża , a za 40 lat będę miała pomarszczoną skóre :P Jeśli dożyje do tego czasu i nie zje mnie jakieś raczysko :/ Możecie uznać moje stwierdzenie za Płytkie ale nic na to nie poradzę... w tej chwili tak właśnie o starości myśle...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajjj! ;) A ja tutaj się nie zgodzę, że stajemy się na jakimś etapie niewidzialni ;) Tzn może część społeczeństwa taka się robi, ale nie dlatego, że taka kolej rzeczy, lecz stwierdza fakt, że nie ta się z tym nic zrobić ;)

    To od nas samych zależy jaką osobą będziemy, czy barwną i wyposażoną we wszystkie kolory tęczy czy tez typowo bezbarwnym człowieczkiem;)

    Zmarszczki może przypominają nam o tym, że latka uciekają, ale to my nie musimy wcale się tym sugerować, że jak latka lecą to i z życia można czerpać coraz mniej. Typowe myślenie, że jak osiąga się dany wiek, to najeżałoby się nawrócić na dobrą drogę i do Kościoła chodzić i różaniec klepać i modlić się o łagodną śmierć ;)

    A gdzie tam ! :) Ja przeżyje swoje życie tak, jak tego chce, pragnę. Celów do zrealizowania mam co najmniej na kolejne 70 lat ;) Nie ważnie czy z wyrysowaną starością na twarzy, nie ważne czy postrzegana jako babcia, która powinna czekać na śmierć. Bo starszym nie wolno. Nie wolno? Mamy wolną wolę i nikt nie zabroni mi skoczyć na baunge w wieku 60 lat. To jest moja decyzja i nie będę patrzeć na to co powiedzą inni, bo wtedy człowiek nie byłby sobą.

    Czy w danym wieku coś nie wypada? Nie wypada obserwować i obgadywać innych, nie wypada żyć życiem innych ! ;)

    Powiem Ci, że Twoja babcia to Skarbnica mądrości ! ;)

    Ty też czujesz się czasem bezbarwna? Z dziećmi można być też barwną osobą ;) Być matka, przyjaciółką, roześmianą kobietką, która ma w swym uśmiech troszkę kokieterii, można być żoną, która właśnie myśli o swoim mężu jak mu dzień mija. MOŻNA! Tylko.. trzeba chcieć ;):) I człowiek nie staję się bezbarwny :) Staje się postacią barwną, taką, której podstawowe 12 kolorów kredek by jej nie namalowało ;)

    Dziękuję za miłe słowa u mnie na blogu :* Miło się czyta takie wypowiedzi, a serce rośnie :):*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki Mała Mi :) Bezbarwna się nie czuję, ale czasem odczuwam, że ludzie patrzą na matkę z dzieckiem nie jak na kobietę .. Ale mi to nie przeszkadza akurat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No i to najważniejsze ;)
    ale nie wiemy co tam w głowach ludzi siedzi :D Patrzą może nie myśląc nic?;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo prawdziwe to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
  7. Isabella Rosellini powiedziała kiedyś, że kobieta nie musi wyglądać młodo, wystarczy, że wygląda dobrze, zdrowo.
    Twoja babcia miała rację, musimy o siebie zadbać.

    pozdrawiam Iwona

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam sie kobieta z wiekiem staje sie niewidzialna czesto jednak na wlasne zyczenie.Czas plynie nieublagalnie a po czterdziestce ponoc szybciej. Musimy zatem zatrzymac to co w kazdej z nas najpiekniejsze a czego z wiekiem jestesmy b swiadome.Gdy mialam 25 lat i czesto slyszalam ze mam piekne oczy naprawde zawsze bylam zdziwiona .Gdy lat przybylo przyznalam ze to prawda.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz swoją myśl, będzie mi bardzo miło :)