wtorek, 30 sierpnia 2011

Układanie...

Jak to zwykle bywa w Krainie Czarów wszystko zmienia się z prędkością światła.
Czasem  wystarczy zjeść ciasteczko i urosnąć, po to by innym razem stać się maleńką jak szpilka.

Pani M. nie ma czasu na pisanie, odwiedzanie.. a nawet oglądanie telewizji.
W wolnych chwilach czyta Camillę Lackberg.
Ale tych wolnych chwil mało... póki co...

Poza tym szykuje się jej powrót do korzeni..
Bo praca w firmie na Z. niestety musi się skończyć.
Mimo, że się podoba i że pani M. została doceniona.
Ale jak można pracować znając grafik z tygodniowym wyprzedzeniem (który notabene zmienia się czasem ze dwa razy.. z dnia na dzień...)?
Przy dwójce dzieci i braku babci się nie da.
Opiekunka? Zarobiłaby więcej niż jej pracodawczyni :)

Dlatego trzeba pójść inną drogą..
I niech się wszystko poukłada...
Wszędzie...


12 komentarzy:

  1. trzymam kciuki, zeby sie poukladalo jak nalezy ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. oj rozumie, u mnie takie oferty też odpadają, bo babci ne mamy i musimy zawsze jakoś z góry zaplanować. powodzenia! trzymam kciuki za układanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. afirmuję, zebyś znalazła coś fajne. Ale moze zanim odejdziesz, daj im znac, ze z takim grafikiem zyc nie mozesz. U nas cholerka prawie wszystkie prace takie, chyba ze biurowe i wiadomo, jak czynne

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak reszta trzymam kciuki by wszystko poukładało się jak trzeba.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Normalnie jakbym czytała o swoim grafiku, grafik sobie, a i tak co chwilę a wiesz...zmieniłam ci tutaj a tutaj...
    Jedyne co, to szefowa wie że w roku szkolnym nie mogę w pewne dni być w pracy i wtedy mam wolne, a nadrabiam w inne...więc ogólnie nie mogę narzekać...

    OdpowiedzUsuń
  6. Innego wyjścia nie ma, musi się poukładać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No to trzymam kciuki, aby wszystko układało się tak, jak chcesz :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W takim razie : 'Niech się wszystko poukłada...Wszędzie' Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani M! Droga Pani M!
    Nie można całe życie w ten sposób. Myślałam, że się coś zmienia, ale chyba nie potrafisz już inaczej. To nie jest tak, że się nie da.
    Za 10 lat one powiedzą Ci, a po co się tak starałaś? Nigdy o siebie, zawsze o kogoś. W przedostatnich chyba "Wysokich Obcasach" list córki do matki. "Nie chcę być taka, jak ona". Zmroził mnie i otrzeźwił. To nasz punkt widzenia, że poświęcanie się jest najlepsze. Bo to jest poświęcanie się Pani M!
    Czy On zrezygnowałby z pracy dla was?
    Wiesz, że nie, to Wy rezygnujecie za każdym razem ze swojego życia dla spełniania jego ambicji zawodowych. Dzieciaki zmieniają przedszkole co pół roku, Ty nie masz do kogo otworzyć ust, nie możesz zacząć pracować w żadnym sensownym miejscu, bo wiesz, że pewnie długo tam nie zabawisz. Bo być może on znajdzie kolejną, lepszą posadę. W nowym miejscu.

    Jeszcze rok, bo za małe, jeszcze rok, bo do szkoły. Potem po szkole trzeba się zająć, jak gdybyśmy były niezbędne. Nikt tak dobrze nie ugotuje, nikt tak dobrze nie nauczy mówić, chodzić itd....

    A potem już nas w żadnej pracy nie chcą, bo za stare, bez doświadczenia itp. Już pewnie tak jest, co zresztą nie dziwi, kiedy nie ma się doświadczenia zawodowego.
    Po co Ci wsparcie, które zamiast realnie Ci pomóc, utwierdza Cię tylko w tym, że "jest ok", zawsze ułoży się jakoś". To jakaś przerażająca wata słowna! Ja nie trzymam kciuków, tylko wstrząsam Tobą Pani M! Wspaniała kobieto, zrób Coś! DLA SIEBIE!!!!! TO SIĘ SAMO NIE UŁOŻY! Trzeba zadbać o własne życie!

    Oczywiście piszę to z punktu widzenia matki od zawsze pracującej. Pewnie, że to jakiś wybór, ale da się też pracować na 3/4, da się pracować w domu, da się pracować wieczorem, kiedy śpią. Przerabiam to wszystko i wiem, że można.
    Wiem, jak musiałam walczyć, żeby nie wzięto mnie za trzydziestkę, która zachodzi w ciążę i zaraz bierze zwolnienie - potem wychowawczy i potem drugie dziecko, a potem myśli o kolejnym, bo trudno wyjść ze schematu.
    Wiem, z własnego doświadczenia, że może przyjść opiekunka na 2 godziny dziennie i nie zrujnuje to budżetu, i że może odebrać dzieci po przedszkolu i posiedzieć z nimi, aż tato wróci z pracy, kiedy Ty pracujesz. Nie stanie się im żadna krzywda, a czasem, jak sama wiesz, nudno bawić im się piąty raz z rzędu w tę samą zabawę z mamą, która manewruje w tym czasie ustawienie pralki, kolację ...... i wymyśla im atrakcje.
    Nie wiem, jak to się stało, ale w moim otoczeniu są same pracujące mamy, które spotykają się po południu przy piaskownicy i mają wtedy dwie godziny tylko dla ich dzieci.
    Jakość 100% - nie gotują w tym czasie, nie robią nic innego, są tylko dla niech. Nie zauważyłam, żeby któreś z nich było nieszczęśliwe i zaniedbane. Może to nie jest wcale najgorszy model?
    Trzymam cały czas kciuki za Ciebie.
    Jesteś wspaniałą kobietą i nie zapominaj o tym!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz swoją myśl, będzie mi bardzo miło :)