czwartek, 6 września 2012

Poczucie własnej wartości...


Wróćmy do pewnego lipcowego popołudnia.
Jesteśmy na jednym z nadmorskich deptaków.
Pogoda kiepska, tłum ludzi zajada gofry, zapiekanki i inne takie wakacyjne atrakcje.
Ciągle słychać cieniutkie głosy wrzeszczące: -mamo kup mi grającą fokę, niebieską oranżadę (z mnóstwem chemicznych witamin) albo tego pierdzącego gluta (kto nie wierzy, że istnieją, jest w błędzie).
W tych pięknych okolicznościach przyrody, trzysta metrów przed wejściem na plażę, kroczy rodzina M.
Głowa rodziny jak zwykle na prowadzeniu.
Tuż za nim szanowna małżonka z torbą wypchaną po brzegi napojami, drożdżówkami i innymi sweterkami. Nie wspomnę już nawet o dwóch sztukach peleryn przeciwdeszczowych.
Cały ten dobytek przewieszony przez ramię stał się idealnym wieszakiem dla Młodszej, która dzielnie pracuje nad tym, by jej mama wygięła się jak krzywa wieża w Pizie.
Starszy z charakterystycznym tylko dla niego pietyzmem zajada zakręconego ziemniaka. Obowiązkowo o smaku czosnku.
Mimo zaledwie 15 stopni pani M. jest spocona i jedyne jej marzenie to klapnięcie gdziekolwiek.
Byle już przestać chodzić.
Tymczasem z tłumu wyłaniają się długonogie panie, którym również musi być bardzo gorąco.
Ubrane w przykrótkie szorty i wycięte bluzeczki paradują na swych iluśtamcentymetrowych szpilach rozdając ulotki.
Nie żeby Pani M. zazdrościła tych obcasów. Jej baleriny ledwo dają radę w takich warunkach.
A spodenki ma podobne, no może nieco dłuższe.
Makijaż też zawsze jest, może nie tak... wyrazisty,ale codziennie.
W każdym razie jedna z odwalonych eleganckich pań podaje ulotkę panu M., następnie patrzy na panią M., jej wypchana torbę i uwieszone dziecięce dodatki i cofa rękę...
Pani M. zrobiło się najzwyczajniej w świecie przykro.
Poczuła się jak czterdziestolatka.
Ulotka dotyczyła jakiegoś party w nocnym klubie.
Nie dotyczyła jednak Matki Polki, która wieczorami nie ma prawa do zabaw innych niż poczytaj mi mamo.

Poczucie własnej wartości  (w sensie bycia kobietą) gdy jest się mamą naprawdę poddawane jest ciężkiej próbie.
Jeśli ktoś nie wierzy, wystarczy zrobić eksperyment.
Ubierz się ciekawie i wyjdź na ulicę.
Najpierw razem z dziećmi, potem sama.
W pierwszym przypadku przyglądać Wam się będą jedynie inne mamy..
W drugim... no nie wiem.. to zależy od stroju ;)
Powodzenia!

8 komentarzy:

  1. masz swieta racje, ja sie staram caly czas walczyc ze stereotypem matki polski, ktorej zainteresowania kncza sie na kupkach/ kaszkach itd, przec co czesto jestem uznawana za dziwologa, ale trudno. matka tez kobieta, tez czlowiek!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz co, Ty jej zazdrościsz, a ona może Tobie? A tak w ogóle, gdybym była tą kobietą, do Ciebie pierwszej bym podeszła i wręczyła ulotkę, a ojciec niech 'poczyta im tato'.
    Głupia pinda, nikt nie dowali tak kobiecie, jak druga kobieta, chociażby takim zachowaniem. W ogóle się nie przejmuj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dodam jeszcze, że moim zdaniem matka to jest największa, najważniejsza, najtrudniejsza i najbardziej spektakularna rola, jaką można w życiu odegrać.

      Usuń
  3. Ja w Polsce nie wzbudzalam zainteresowania, ale na naszej ciapackiej dzielnicy w UK jest juz inaczej :P

    OdpowiedzUsuń
  4. pierwsze co mi przyszło do głowy po przeczytaniu tego to statek w Ustce który w ciągu dnia pływa po morzu z turystami a wieczorem zmienia się w dyskotekę :-)....i co na imprezie ludzi tłum... a przy statku rodzice z wózkami i dzieciakami z utęsknieniem patrzący na bawiących się ludzi.....


    mnie to nie rusza :)
    nie patrzę na to co zabrało mi rodzicielstwo- tylko co mi dało :)
    z niczym walczyć nie będę- bo dziecko to jest najlepsze co mnie w życiu spotkało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przychodzi jednak taki moment (owo 40+), że nawet odstawienie siatek i dzieci na nich uwieszonych, nawet ubranie się ciekawie przestaje pomagać. Dopiero wtedy owo kruche poczucie kobiecości naprawdę potrafi się posypać. Nawet jeśli głośno mówimy, że przecież nie to jest najważniejsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szara Mysz, jaki ponury komentarz...

      Usuń
  6. A moim zdaniem ona nie dała Ci tej ulotki z tej prostej przyczyny, że nie miałaś wolnej ręki,aby ją wziąść :)

    Pozdrawiam ciepło, i życzę dużo wiary w siebie!!!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz swoją myśl, będzie mi bardzo miło :)