Czy nie uważacie, że samotność to jedno z najgorszych uczuć...
Szczególnie, gdy otacza nas tłum ludzi a my i tak jesteśmy sami.
Nasze tematy są ważne tylko dla nas.
Nasz świat jest nieistotny poza naszą głową.
Pani M. już to kiedyś pisała, ale czym starsza tym bardziej zgadza się z opinią cioci M., że mimo wszystko jesteśmy zawsze sami...
wtorek, 14 stycznia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Pidżama party...
Uziemiona a raczej "uleżona" pani M. zaczyna się mocno nudzić.
Ncnierobienie wcale nie jest aż tak fajne..
No może jedynie wieczorami, gdy Starszaki zasną i przestają marudzić.
Ale tak dzień cały mieć bana na cokolwiekrobienie to już nie żarty.
Nakaz to jednak nakaz wie i dyskusja nie ma większego sensu...
I byle do lutego...
Kilkanaście minut temu do drzwi na trzecim piętrze ktoś zapukał.
Pani M. w spodniach od piżamy (model: totally unsexy, jedyny mieszczący jej krągłości...) cichutko podkradła się do małej dziurki i przyjrzała nieoczekiwanemu gosciowi.
Zobaczywszy worek z napisem Poczta Polska, przypomniała sobie o wyczekiwanej paczce.
I otworzyła.
Na własne ryzyko...
A właściwie na ryzyko pana, ktory ujrzał jej cudne wdzianko w połączeniu z fryzura ala wściekły kocur....
Nieswojo się poczula, tym bardziej, ze pan powiedział:
"Niech Pani sie nie przejmuje piżamą, nie ma problemu...."
Ncnierobienie wcale nie jest aż tak fajne..
No może jedynie wieczorami, gdy Starszaki zasną i przestają marudzić.
Ale tak dzień cały mieć bana na cokolwiekrobienie to już nie żarty.
Nakaz to jednak nakaz wie i dyskusja nie ma większego sensu...
I byle do lutego...
Kilkanaście minut temu do drzwi na trzecim piętrze ktoś zapukał.
Pani M. w spodniach od piżamy (model: totally unsexy, jedyny mieszczący jej krągłości...) cichutko podkradła się do małej dziurki i przyjrzała nieoczekiwanemu gosciowi.
Zobaczywszy worek z napisem Poczta Polska, przypomniała sobie o wyczekiwanej paczce.
I otworzyła.
Na własne ryzyko...
A właściwie na ryzyko pana, ktory ujrzał jej cudne wdzianko w połączeniu z fryzura ala wściekły kocur....
Nieswojo się poczula, tym bardziej, ze pan powiedział:
"Niech Pani sie nie przejmuje piżamą, nie ma problemu...."
piątek, 10 stycznia 2014
Niektórym kobietom nie wystarcza bukiet róż, chcą, żeby mężczyzni tym różom zmieniali jeszcze wodę.
Temat Finki (klik) z numerem drugim łatwy nie jest.
Przynajmniej dla pani M., której raczej wystarcza ten symboliczny bukiet.
Z resztą poradzi sobie sama.
A czy tak jej się bardziej podoba czy nie to już inna historia...
Sama się nad odpowiedzią głęboko zastanawia.
Gdy po raz pierwszy przeczytała ten cytat, do głowy przyszła jej pewna koleżanka z czasów studenckich .
Martusia M.
Martusia wbrew pozorom nie była osobą miłą.
Jej jadowite uwagi wprawiały w osłupienie zarówno kobiety jak i mężczyzn.
A że była (jest) inteligentną bestią z bogatym zasobem słów mniej znanych, potrafiła obrazić kogoś z wielkim wyrafinowaniem.
Spokojnie można ją wrzucić do szufladki pod tytułem "Wampir energetyczny".
Nie wiadomo dlaczego się zaprzyjaźniły.
Pewna siebie i ostra Martusia z pełną kompleksów i wiecznie niezdecydowaną panią M.
Ich "przyjaźń" trwała kilka lat.
Zaczęła się kruszyć wraz z końcem studiów.
Całkowite niezrozumienie i ciągła krytyka stylu życia pani M sprawiły, że ochota na jakiekolwiek kontakty wygasła.
Bez żalu ze strony autorki tego bloga...
Mężem Martusi jest B.
Poznali się na studiach, gdy Martusia była jeszcze w innym związku.
B. był zauroczony jej siłą i gotowy na zmienianie wody we wszystkim, co tego potrzebowało.
Ona chciała bulteriera, on był cały pogryziony.
Marzyła o zaręczynach i drogim pierścionku, bardzo proszę, nie ma problemu!
Po ślubie wróciła do rodzinnego miasteczka (łatwiej o pracę z polecenia...mamy) a B. grzecznie za nią.
W zamian dostawał inteligentną żonę i pochwalające uśmiechy.
Czy tak zostało do dziś?
Cięzko powiedzieć.
Na pewno taka rola bardzo mu odpowiadała.
Nie miał z tym żadnego problemu.
Pani M. zastanawia się czasem jak to zrobić, by zamiast cieszyć się bukietem, poprosić o dbanie o jego kondycję.
A przy okazji nie zrobić z mężczyzny pantofla domowego (chociaż pan M. to materiał nieugiety w tej materii i nic nie jest w stanie tego zmienić) bo w końcu facet to facet.
Zadanie to jest trudne dla osoby, które nie ciepi dominować i panicznie boi się podejmowania kluczowych decyzji...
Ale z drugiej strony dobrze dobrane proporcje-oczekuję od kogoś i sama daję- to bardzo zdrowa sytuacja dla obu stron.
Jeszcze tak na koniec tego dziwacznego monologu musicie dowiedzieć się o jednej, istotnej sprawie.
Pani M. nie przepada za kwiatowymi prezentami.
I to wcale nie dlatego, że nie lubi o nie dbać.
Ona po prostu nie widzi sensu otrzymywania czegoś, co przetrwa kilka dni i zwiędnie.
A w takim razie ten mężczyzna za długo im wody nie pozmienia...
czwartek, 9 stycznia 2014
Próżność
"Starość to obrzydliwy deser podany podany po doskonałym posiłku...."
Pani M. nigdy się nie spodziewała po sobie takiej cechy.
Próżność to przecież przypadłość osób zapatrzonych w siebie...narcystycznych.
Może i ona taka jest?
Pani M. ma trzy lata młodszą siostrę.
Kocha ją bardzo.
Sister to typ sportowca-amatora.
Ćwiczy, biega, odżywia się zdrowo.
W przeciwieństwie do starszej siostry, która ćwiczy tylko w porywach nastroju.
Wczoraj były razem w sklepie.
Znajoma pani M. rzuciła bardzo wyrafinowany 'komplement".
Stwierdziła, że pani M. wygląda jak mama swojej siostry....
Przykre...bardzo przykre.
Tym bardziej, że trójka w cyfrze urodzin pani M. zagościła dopiero 4 lata temu....
I tak oto serce naszej bohaterki skutecznie zatruły te słowa.
Czuje się źle...
Tym bardziej, że nie należy do kobiet zaniedbanych, nawet w ciąży....
sobota, 4 stycznia 2014
Połaskotać własne ego?
Wszyscy robią postanowienia noworoczne.
Pani M. też kiedyś robiła i były to tak trywialne sprawy jak: nie jem słodyczy, schudnę Xkg itp...
Z czasem jakoś tak nic sobie nie obiecywała.
Straciła cele...
Ale dziś przyszło jej do głowy, ze można by stworzyć coś w rodzaju chciejstw na rok 2014...
Mało tego, te chciejstwa powinny byc jak najbardziej egoistyczne....
1. Znaleźć czas dla siebie mimo gromadki wrzeszczącej i robiącej oczy kota ze Shreka.
2. Przeczytać ciekawe książki.
3. Spotykać się z koleżankami bez wyrzutów sumienia (bo pan M. zmęczony i głupio go zostawić w domu z gromadką....)
4. Sprawić by inni doceniali moją pracę kury domowej (to tez praca, chwilami cięższa od tej poza domem.. a nikt jej nie widzi)
5. Zadbać o siebie (porządne jedzenie, gimnastyka, odświeżenie garderoby),
6. Mniej narzekać i przestać panikować.
Oj... sporo tego...
I bardzo to skupione na niej.. tylko na niej...
Ale czasem taka doza egoizmu jest potrzebna.
A pani M. bezwzględnie jej potrzebuje...
wtorek, 31 grudnia 2013
Głosy i nie tylko one....
Będzie mało skromnie... Pani M bierze udział w zabawie Finka z kominka, którą stworzyła Fidrygauka.
W związku z tym jeślo ktoś ma ochotę serdecznie uprasza się o głosy :)
lub po Waszej prawej stronie---------
A póki co pani M. została wyciągnięta z łóżka przez głodną Kropeczkę....
Jeszcze nigdy wcześniej żaden Stworek nie bywał głodny w tak różnych porach wczesnego poranka czy nocy...
Tym razem jakaś siła natury potrafi zbudzić panią M. o 3 w nocy i jak po sznurku sprowadzić po schodach do szafy z chlebem i lodówki.
Kanapka z serem czy szynką załatwia sprawę... zazwyczaj...
Ale wpis nie miał być o jedzeniu, tylko o balu.
I to niezwykłym, bo sylwestrowym.
Wiele lat temu wszystko wyglądało inaczej,
W czasach liceum a nawet ostatnich (w starym systemie) latach podstawówki, pani M. czekała na ten dzień z wielkim podekscytowaniem.
Szczególnie na jeden z nich.
(Podobno powodem wcale nie była obecność pana M. :))
Miesiąc wcześniej omawiało się obowiązujące stroje (które jeansy i jaka bluzka do tego :) )oraz oczywiście listę zaproszonych.
Z czasem Sylwester stał się po prostu jedną z imprez.
Wcale nie najbardziej wyczekiwaną.
A kiedy pojawiły się Stwory, państwo M. zgnuśnieli do tego stopnia, że stawiają na domówki.
Nie dlatego, że nie lubią się bawić!
Bardzo lubią, ale wtedy kiedy mają na to ochotę.
A Sylwester ma to do siebie, że trzeba go świętować dokładnie 31 grudnia.
Zazwyczaj tego dnia przeobrażają się w kanapowców.
Nudy, prawda?
Z ręką na sercu trzeba jednak przyznać, że typowe bale sylwestrowe z cekiniastymi kreacjami i w garniturach, nie leżą w ich naturze.
Styl tak zwany "casual" sprawia im dużo większą frajdę.
Póki co jednak są z lekka uziemieni.
A właściwie pani M. jest uziemiona.
Lokator brzuszka nie pozwala jej na płynne ruchy i zbyt długie nocne siedzenie.
Ale gdy tylko będzie nieco bardziej samodzielny (czyli gdy babcia zgodzi się z nim zostać....) pani M. ma plan.
Wyjść w miasto i przetańczyć całą noc!
Obojętnie którą :)
piątek, 20 grudnia 2013
Zakupy ONLINE
Firma z fajnymi ubraniami i śmieszną reklamą zawiodła panią M. straszliwie.
A tak się szykowała, że gdy zobaczy Pana z paczką to ona będzie krzyczeć z zachwytu tak jak w ich spocie...
Obiecują, że towar dojdzie do klienta w ciągu 3 do 5 dni...
Po 3 dniach informacja, że towar oddany firmie kurierskie i co? I nic własnie....
Po kolejnej rozmowie z kolejną konsultantką pani M. dowiedziała się , że oni w środę mieli GOTOWY towar do oddania kurierowi, a nie oddali go już w tym właśnie dniu..
Grrrrrrrrrrrrrrrrrr... Problem z czytaniem ze zrowumieniem czy zabieg specjalny?
No w kazdym razie część prezentu dla pana M. nie dotrze na czas....
A skoro nie dotrze to pani M. wypnie się na "zalaną" firmę i go nie odbierze wcale...
Bo po co jej to po świętach???
Po nic...
Morał z tego prosty.
Zamawiaj online jakiś miesiąc przed planowaną datą obdarowania jakiegoś szczęśliwca.
Lub rusz tyłek z domu i kupuj tylko w realu (żadnej reklamy marketu proszę się nie doszukiwa!)
I tym samym pani M. chcąc nie chcąc stała się przedświątecznym narzekaczem....
I za chwilkę musi ruszyć po Stwora, przejąć go z Wigilii klasowej i udać się do centrum handlowego...
Po prezent dla pana M....
A tak się szykowała, że gdy zobaczy Pana z paczką to ona będzie krzyczeć z zachwytu tak jak w ich spocie...
Obiecują, że towar dojdzie do klienta w ciągu 3 do 5 dni...
Po 3 dniach informacja, że towar oddany firmie kurierskie i co? I nic własnie....
Po kolejnej rozmowie z kolejną konsultantką pani M. dowiedziała się , że oni w środę mieli GOTOWY towar do oddania kurierowi, a nie oddali go już w tym właśnie dniu..
Grrrrrrrrrrrrrrrrrr... Problem z czytaniem ze zrowumieniem czy zabieg specjalny?
No w kazdym razie część prezentu dla pana M. nie dotrze na czas....
A skoro nie dotrze to pani M. wypnie się na "zalaną" firmę i go nie odbierze wcale...
Bo po co jej to po świętach???
Po nic...
Morał z tego prosty.
Zamawiaj online jakiś miesiąc przed planowaną datą obdarowania jakiegoś szczęśliwca.
Lub rusz tyłek z domu i kupuj tylko w realu (żadnej reklamy marketu proszę się nie doszukiwa!)
I tym samym pani M. chcąc nie chcąc stała się przedświątecznym narzekaczem....
I za chwilkę musi ruszyć po Stwora, przejąć go z Wigilii klasowej i udać się do centrum handlowego...
Po prezent dla pana M....
Subskrybuj:
Posty (Atom)







