tak naprawdę całe zycie jestes sam
Mimo ludzi blisko Ciebie
Mimo cudownych osób
Rodzisz sie sam, żyjesz i umierasz.
wtorek, 27 września 2016
sobota, 10 stycznia 2015
Zawieszenie
Z roznych wzgledow narazie zawieszam tego bloga. Do odwolania ;) Ale kiedyś pewnie jeszcze wrócę.
Zapraszam na: www.kuchniabeznamiaru.blogspot.com
Zapraszam na: www.kuchniabeznamiaru.blogspot.com
środa, 7 stycznia 2015
Nowy rok zaczął się nam imprezowo i towarzysko ;)
Dziś Starszaki wróciły do szkoły ze średnim entuzjazmem ;)
Chyba zbyt długo były na "wolności".
Kropka figluje nieustannie. Z perspektwy swoich czworaków ogląda świat. Ostatnio próbuje nawet stać na dolnych kończynach bez trzymanki. Z różnym skutkiem...
A pani M. Ma mnostwo planów. Różnych.
Trzymajcie kciuki by się udały... W końcu...
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i oczywiście zapraszam do mojej kuchni
Dziś Starszaki wróciły do szkoły ze średnim entuzjazmem ;)
Chyba zbyt długo były na "wolności".
Kropka figluje nieustannie. Z perspektwy swoich czworaków ogląda świat. Ostatnio próbuje nawet stać na dolnych kończynach bez trzymanki. Z różnym skutkiem...
A pani M. Ma mnostwo planów. Różnych.
Trzymajcie kciuki by się udały... W końcu...
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i oczywiście zapraszam do mojej kuchni
sobota, 13 grudnia 2014
Kuchnia bez namiaru :)
Pani M. startuje z nowym blogiem, kulinarnym.
Już raz próbowała, ale jakoś jej sie nie chciało, nie wyszło...
Może tym razem :)
zapraszam:
www.kuchniabeznamiaru.blogspot.com
P.S. Czy wiecie jak po angielsku napisac bez namiaru... trackless? trackless kitchen? Chyba nie....
Już raz próbowała, ale jakoś jej sie nie chciało, nie wyszło...
Może tym razem :)
zapraszam:
www.kuchniabeznamiaru.blogspot.com
P.S. Czy wiecie jak po angielsku napisac bez namiaru... trackless? trackless kitchen? Chyba nie....
czwartek, 20 listopada 2014
wtorek, 18 listopada 2014
Porodówka...
Własnie oglądam polską wersję "Porodówki"...
Polski szpital.
Polski brak znieczulenia zewnątrzoponowego.
I ten przerażający krzyk pierwszego porodu.
Ten ból rozdzierający.
Przepraszam, ale to takie zwierzęce w tym naszym wydaniu...
Wiem, że nie każda kobieta ma hardcorowy pierwszy raz...
Ja mialam.
Na szczęście czym dalej tym lepiej...
Ale nie o tym...
Porównuję to do angielskiej czy amerykańskiej wersji tego samego serialu dokumentalnego.
Pamiętam gdy moja nieświadoma ogromu bólu siostra, oglądała tę właśnie wersję ( może na szczęście...)
I pamiętam gdy powtarzała moje słowa, moje sprzed 8 wtedy lat... Każdy ból się przeżyje.
No tak...
Przeżyje się na pewno, ale.. Tamte kobiety zaprą się ze trzy raz i jest noworodek.
Tamte kobiety mimo że chca rodzić naturalnie, mają wybór znieczulenie czy jego brak.
I one mogą rodzić po ludzku.
Moja siostra cierpiała tak jak nigdy dotąd.
Nawet bardziej niż ja....
I niech spadną na mnie gromy hejterskie, ale ja gdybym znała ten ból to pierwszy poród miałabym TYLKO ze znieczuleniem.
Drugi był dużo krótszy więc ok.
No a trzeci to życzę każdemu.
Ból jak ból. Ale szybko poszło i sił miałam sporo..
Polski szpital.
Polski brak znieczulenia zewnątrzoponowego.
I ten przerażający krzyk pierwszego porodu.
Ten ból rozdzierający.
Przepraszam, ale to takie zwierzęce w tym naszym wydaniu...
Wiem, że nie każda kobieta ma hardcorowy pierwszy raz...
Ja mialam.
Na szczęście czym dalej tym lepiej...
Ale nie o tym...
Porównuję to do angielskiej czy amerykańskiej wersji tego samego serialu dokumentalnego.
Pamiętam gdy moja nieświadoma ogromu bólu siostra, oglądała tę właśnie wersję ( może na szczęście...)
I pamiętam gdy powtarzała moje słowa, moje sprzed 8 wtedy lat... Każdy ból się przeżyje.
No tak...
Przeżyje się na pewno, ale.. Tamte kobiety zaprą się ze trzy raz i jest noworodek.
Tamte kobiety mimo że chca rodzić naturalnie, mają wybór znieczulenie czy jego brak.
I one mogą rodzić po ludzku.
Moja siostra cierpiała tak jak nigdy dotąd.
Nawet bardziej niż ja....
I niech spadną na mnie gromy hejterskie, ale ja gdybym znała ten ból to pierwszy poród miałabym TYLKO ze znieczuleniem.
Drugi był dużo krótszy więc ok.
No a trzeci to życzę każdemu.
Ból jak ból. Ale szybko poszło i sił miałam sporo..
Łzy otarte..
Łzy otarte, idę dalej.
Pomimo i ponieważ.
Wyprostowana i ułagodzona ;)
Wczoraj wpadła do nas ciocia Huragan, udzielając jak zawsze wielu (bez)cennych rad.
Że Kropka za bardzo przyklejona do matki i to wina pani M. Że Starszaki brzydko jedzą i to wina pani M. (Bez obrazy oczywiście). Że kurtka Starszej Siostry ma zły pasek i to wina pani M.
Że Starszy brat nie mówi dziękuję i to wina pani M. Że dzieci siedzą na dole, robią lekcje na dole i z matka gadaja na dole zamiast we własnych pokojach siedzieć samotnie..i to również należy zapisać jako winę pani M. Wszystko oczywiście bez obrazy i w dobrej wierze...
Bo ciocia Huragan wcale nie chce nikogo skrzywdzić. Nigdy przenigdy!
To zwykła, ludzka szczerość.
Nieposkromiona i zakrawająca na bezczelność.. Ale z serca płynaca.
Zennnnnnn wychodzezciala zennnn i krocze po miekkich obłokach zennnn nnn
Pomimo i ponieważ.
Wyprostowana i ułagodzona ;)
Wczoraj wpadła do nas ciocia Huragan, udzielając jak zawsze wielu (bez)cennych rad.
Że Kropka za bardzo przyklejona do matki i to wina pani M. Że Starszaki brzydko jedzą i to wina pani M. (Bez obrazy oczywiście). Że kurtka Starszej Siostry ma zły pasek i to wina pani M.
Że Starszy brat nie mówi dziękuję i to wina pani M. Że dzieci siedzą na dole, robią lekcje na dole i z matka gadaja na dole zamiast we własnych pokojach siedzieć samotnie..i to również należy zapisać jako winę pani M. Wszystko oczywiście bez obrazy i w dobrej wierze...
Bo ciocia Huragan wcale nie chce nikogo skrzywdzić. Nigdy przenigdy!
To zwykła, ludzka szczerość.
Nieposkromiona i zakrawająca na bezczelność.. Ale z serca płynaca.
Zennnnnnn wychodzezciala zennnn i krocze po miekkich obłokach zennnn nnn
środa, 12 listopada 2014
Wszystko się rozpada....
Wszystko się rozpada, kolejne karty opadają pod ciężarem.
Nie ma słów.
Nie ma pomysłu.
Jest pustka.
Ogromna i porażająca.
A ja znowu spadam....
I zazdroszczę mu.
Swobody.
Wychodzenia gdzie i kiedy chce.
Przebywania z LUDŹMI.
Rozwijania wszystkich swoich pomysłów.
Porannego prysznica trwającego kilkadziesiąt minut.
Umiejętności odcięcia się od spraw przyziemnych..
Gubię się bardzo.
Nie widzę drogi, żadnego światła.
Siebie nie widzę.
Bo mnie nie ma.
Na moją własną prośbę.
Mój własny, ślepy wybór....
Nie ma słów.
Nie ma pomysłu.
Jest pustka.
Ogromna i porażająca.
A ja znowu spadam....
I zazdroszczę mu.
Swobody.
Wychodzenia gdzie i kiedy chce.
Przebywania z LUDŹMI.
Rozwijania wszystkich swoich pomysłów.
Porannego prysznica trwającego kilkadziesiąt minut.
Umiejętności odcięcia się od spraw przyziemnych..
Gubię się bardzo.
Nie widzę drogi, żadnego światła.
Siebie nie widzę.
Bo mnie nie ma.
Na moją własną prośbę.
Mój własny, ślepy wybór....
piątek, 7 listopada 2014
O diable lub debilu :)
Poranek.
7:20
Stwory kończą śniadanie.
Pani M. karmi Kropkę eko kaszką.
Stwory podkaszlują, żują, śmieją się.
Nagle Starsza Siostra pyta, albo nawet stwierdza:
-Mamo, a pani mi powiedziała, że diabeł to debil.
-Yyyyyy-i w tym miejscu wszystkie szare komóry pulsują w głowie matki.
No jak nic indoktrynacja naszej kochanej katechetki,
Ale z drugiej strony co racja, to racja..
-No w sumie to taakkkk..
-Ale mamo pani tak powiedziała, że debil i i już. Tak się mówi.
Starszy brat zaśmiewa się pod nosem i czeka na reakcję matki..
-A która pani tak Ci powiedziała?- wydawało się, ze to pytanie retoryczne....
-No pani z angielskiego! I Erwin i Nadia biegali i wołali: "diabeł to debil! diabeł to debil!".
Pani M. parsknęła śmiechem.
-Pani z angielskiego? A może ona mówiła devil?
A właściwie co to za różnica :)
7:20
Stwory kończą śniadanie.
Pani M. karmi Kropkę eko kaszką.
Stwory podkaszlują, żują, śmieją się.
Nagle Starsza Siostra pyta, albo nawet stwierdza:
-Mamo, a pani mi powiedziała, że diabeł to debil.
-Yyyyyy-i w tym miejscu wszystkie szare komóry pulsują w głowie matki.
No jak nic indoktrynacja naszej kochanej katechetki,
Ale z drugiej strony co racja, to racja..
-No w sumie to taakkkk..
-Ale mamo pani tak powiedziała, że debil i i już. Tak się mówi.
Starszy brat zaśmiewa się pod nosem i czeka na reakcję matki..
-A która pani tak Ci powiedziała?- wydawało się, ze to pytanie retoryczne....
-No pani z angielskiego! I Erwin i Nadia biegali i wołali: "diabeł to debil! diabeł to debil!".
Pani M. parsknęła śmiechem.
-Pani z angielskiego? A może ona mówiła devil?
A właściwie co to za różnica :)
środa, 5 listopada 2014
piątek, 31 października 2014
Nasz Halloween
Jakby co to w kolejności: dynia świnka angry birds, Franklin(naprawdę!), ptaszek Angry Birds;)
poniedziałek, 27 października 2014
piątek, 24 października 2014
Być jak kobieta lekkich obyczajów...
Pani M. często ma dziwaczne tematy w głowie.
Patrzy na świat z trochę krzywej perspektywy..
Ostatnio w telewizji, gazetach, wokół niej przewija się sporo kobiet "ulepszonych".
Sztuczne biusty, usta, pupy, doczepione włosy.
Trochę tego jest.
Na pewno dość sporo, bo taką kobietę spotyka się podczas zwykłego wyjścia na zakupy.
I jeśli jest to osoba marnego potencjału intelektualnego to zrozumiałe (w pewnym sensie...)
Ale często "ulepszają się" osoby są naprawdę inteligentne, z potencjałem.
I wcale nie chodzi tu o dbanie o siebie.
Absolutnie!
Każda kobieta powinna o siebie dbać, by czuć się dobrze sama ze sobą.
Ale ciężko zrozumieć, gdy ktoś taki jak jedna z czołowych, polskich milionerek wygląda jak lalka (mimo wszystko podstarzała).
Ta konkretna osoba ma tak zwaną głowę na karku.
Jest ambitna, pomysłowa i nowatorska.
Dlaczego ktoś taki totalnie zmienia twarz operacjami plastycznymi?
Dlaczego świeci dwiema kulkami silikonu?
I tu przechodzimy w końcu do tematu.
Otóż zaczęło się tak jakoś dziać w naszych głowach, że chcemy być podobne do prostytutek..
To takie mocne uproszczenie, ale...
Jak mawiają nasze babcie: facet to TYLKO facet..
I same to powtarzamy, że oni to wzrokowcy, że u nich to działa biologia itp itd...
I to głównie dla nich kręci się "zabarwione" filmy :0
Nie ważne czy są panem Włodkiem spod budki z piwem czy może prezesem świetnej firmy..
Wszyscy działają tak samo.
W odpowiedzi na ich oczywiste "potrzeby" kobiety chcą być wiecznie młode, wiecznie jędrne, z seksownym biustem, ponętnymi ustami...
I zaczynają się zmieniac.
Wcale nie dla siebie, ale głównie dla nich...
To przykre.
I smutne.
A jak bardzo jednostronne?
Kobiety przecież wcale nie zakochują się w muskułach, kształtnych pośladkach czy młodym ciałku...
One zakochują się w ogólnym wrażeniu, w opiekuńczości, w zainteresowaniu, komplementach...
No i tyle w temacie..póki co.
Patrzy na świat z trochę krzywej perspektywy..
Ostatnio w telewizji, gazetach, wokół niej przewija się sporo kobiet "ulepszonych".
Sztuczne biusty, usta, pupy, doczepione włosy.
Trochę tego jest.
Na pewno dość sporo, bo taką kobietę spotyka się podczas zwykłego wyjścia na zakupy.
I jeśli jest to osoba marnego potencjału intelektualnego to zrozumiałe (w pewnym sensie...)
Ale często "ulepszają się" osoby są naprawdę inteligentne, z potencjałem.
I wcale nie chodzi tu o dbanie o siebie.
Absolutnie!
Każda kobieta powinna o siebie dbać, by czuć się dobrze sama ze sobą.
Ale ciężko zrozumieć, gdy ktoś taki jak jedna z czołowych, polskich milionerek wygląda jak lalka (mimo wszystko podstarzała).
Ta konkretna osoba ma tak zwaną głowę na karku.
Jest ambitna, pomysłowa i nowatorska.
Dlaczego ktoś taki totalnie zmienia twarz operacjami plastycznymi?
Dlaczego świeci dwiema kulkami silikonu?
I tu przechodzimy w końcu do tematu.
Otóż zaczęło się tak jakoś dziać w naszych głowach, że chcemy być podobne do prostytutek..
To takie mocne uproszczenie, ale...
Jak mawiają nasze babcie: facet to TYLKO facet..
I same to powtarzamy, że oni to wzrokowcy, że u nich to działa biologia itp itd...
I to głównie dla nich kręci się "zabarwione" filmy :0
Nie ważne czy są panem Włodkiem spod budki z piwem czy może prezesem świetnej firmy..
Wszyscy działają tak samo.
W odpowiedzi na ich oczywiste "potrzeby" kobiety chcą być wiecznie młode, wiecznie jędrne, z seksownym biustem, ponętnymi ustami...
I zaczynają się zmieniac.
Wcale nie dla siebie, ale głównie dla nich...
To przykre.
I smutne.
A jak bardzo jednostronne?
Kobiety przecież wcale nie zakochują się w muskułach, kształtnych pośladkach czy młodym ciałku...
One zakochują się w ogólnym wrażeniu, w opiekuńczości, w zainteresowaniu, komplementach...
No i tyle w temacie..póki co.
poniedziałek, 20 października 2014
Moje priorytety
Do prasowania czeka spora sterta ubrań...
Nie ma się co dziwić.
Rodzina pięcioosobowa to ciągle pełny kosz na brudną bieliznę i natarczywy brzdękot pralki w tle.
Trzeba by jeszcze poukładać w sypialni parę gadżetów, należących głównie do Kropki...
Pokoje Srarszaków powleczmy kurtyną ciszy....
Do tej pory pani M. wysprzątała jedynie obszar po którym przemieszcza się Kropka..
Wyjścia nie ma, bo Mała M. zdaje się udawać odkurzacz.. zjada wszystko co znajdzie...
Ostatnio prawie pożarła kawałek makaronu na ostro, który przez przypadek wypadł z buzi Starszej Siostry...
W każdym razie jest sporo do zrobienia.
Tymczasem pani M. ma inne plany na popołudnie.
Zamiast nadrabiać prasowalnicze zaległości, postanowiła upiec ze Starszakami muffinki.
Starsza Siostra bardzo ja o to prosiła, więc tak będzie.
Bo momenty, które może spędzić ze swoimi dziećmi są ulotne i niepowtarzalne..
a ogarnięcie spraw bieżących może poczekać..
Dzień, dwa...co to za różnica?
Czynności domowe zdarzają się w kółko, nic w nich nadzwyczajnego...
Są i będą.
A chwile z dziećmi to wyjątkowe, szybko uciekające wspomnienia...
Nie ma się co dziwić.
Rodzina pięcioosobowa to ciągle pełny kosz na brudną bieliznę i natarczywy brzdękot pralki w tle.
Trzeba by jeszcze poukładać w sypialni parę gadżetów, należących głównie do Kropki...
Pokoje Srarszaków powleczmy kurtyną ciszy....
Do tej pory pani M. wysprzątała jedynie obszar po którym przemieszcza się Kropka..
Wyjścia nie ma, bo Mała M. zdaje się udawać odkurzacz.. zjada wszystko co znajdzie...
Ostatnio prawie pożarła kawałek makaronu na ostro, który przez przypadek wypadł z buzi Starszej Siostry...
W każdym razie jest sporo do zrobienia.
Tymczasem pani M. ma inne plany na popołudnie.
Zamiast nadrabiać prasowalnicze zaległości, postanowiła upiec ze Starszakami muffinki.
Starsza Siostra bardzo ja o to prosiła, więc tak będzie.
Bo momenty, które może spędzić ze swoimi dziećmi są ulotne i niepowtarzalne..
a ogarnięcie spraw bieżących może poczekać..
Dzień, dwa...co to za różnica?
Czynności domowe zdarzają się w kółko, nic w nich nadzwyczajnego...
Są i będą.
A chwile z dziećmi to wyjątkowe, szybko uciekające wspomnienia...
piątek, 17 października 2014
Postępy
Kropka od kilku dni namiętnie raczkuje.
Jest ośmiokilowym, totalnie bezzębnym szczęściem....
I to nie tylko dla mnie ale przede wszystkim dla Starszaków.
Traktują ją jak pluszową maskotkę.
Jak misia którego ciągle ściska się i obślinia całusami.
Tymczasem Starszak Młodszy zwany Starszą Siostrą zakochał się po uszy...
W mądrym chłopczyku.
Mam nadzieję, że tak jej zostanie, że zawsze zawartość głowy będzie u niej najważniejsza.
Poza tym namiętnie czyta.
Zaowocowało to nawet mianem Czytelnika Września i zielonym dyplomem..
Duma....
Starszak Najstarszy czyli Brat po prostu pracuje nad własną ambicją.
A wszystko przez Michała, kolegę z klasy.
Michał przez pierwsze trzy lata swojej edukacji zakwalifikowany przez inne dzieci i ich rodziców jako emocjonalnie pokręcony...
I Brat Najstarszy dołączywszy do klasy miał próbkę jego zachowania.
Skończyło się wtedy na zerwanym łańcuszku.
Michał jest bardzo zamknięty i nie dopuszca nikogo do siebie...
Ale... taka bariera to dla mojego syna to żadna bariera...
Stał się cud.
Michał polubił Brata...
Okazało się, że to ponadprzeciątnie inteligentny ale bardzo rozchwiany emocjonalnie.
Takim bardzo wyraźnym powodem takiego stanu są gry komputerowe z przemocą...
Ale ja nie o tym...
Brat marzy by uczynić człowiieka nieśmiertelnym ( no nie żeby jak voldemort...)
Stwierdził, że trzeba byłoby skrzyżować cechy karalucha i kamienia.
Karalucha bo przetrwa wiele a kamienia bo jest... Nieśmiertelny...
No i właśnie tę teorię podważył Michał mówiąc, że jak może być nieśmietelne coś, co jest martwe...
No w rzeczy samej....
Brat się zasępił ale przyznał rację.
Wróciwszy do domu z miejsca poprzysiągł, że żadnych bajek już oglądać nie będzie.
Tylko kanał Da Vinci Learning, bo tak wiedzą wszystko..
To ja poproszę o więcej takich wiedzowych nagabywaczy ;)
środa, 8 października 2014
Miasto 44
Pani M. Wczoraj obejrzała.
Z pełną uwagą i skupieniem.
Komasę uwielbia.
I to się nie zmieniło.
Ale... No właśnie...
Film jest bardzo nierealny, bajkowy wręcz.
Nowoczesne ujęcia dodają mu uroku chociaż niektórym przeszkadzają.
Gra aktorska naprawdę rewelacyjna.
Cały obraz ogląda się bardzo dobrze.
Tylko brakuje... Historii... Za mało jej w filmie, który bądż co bądż pokazuje historię.
I przekaz...
Dla pani M. Oczywisty ale dla wielu osób może być wręcz bluźnierstwem:
Powstanie 44 nie miało sensu...
Zabiło tylu niewinnych Polaków.
Bez względu na to czy chcieli walczyć czy nie.
I może ktoś powie, zże przecież idea była słuszna...
Co z tego?
Od początku powstańcy nie mieli najmniejszych szans.
Na co liczyli?
Bo chyba nie na Rosjan?
Byli nieprzygotowani, źle uzbrojeni a do swoich szeregów przyjmowali w dużej części po prostu dzieci...
Ech...
Ale, idźcie, obejrzyjcie i podzielcie sie odczuciami..
Z pełną uwagą i skupieniem.
Komasę uwielbia.
I to się nie zmieniło.
Ale... No właśnie...
Film jest bardzo nierealny, bajkowy wręcz.
Nowoczesne ujęcia dodają mu uroku chociaż niektórym przeszkadzają.
Gra aktorska naprawdę rewelacyjna.
Cały obraz ogląda się bardzo dobrze.
Tylko brakuje... Historii... Za mało jej w filmie, który bądż co bądż pokazuje historię.
I przekaz...
Dla pani M. Oczywisty ale dla wielu osób może być wręcz bluźnierstwem:
Powstanie 44 nie miało sensu...
Zabiło tylu niewinnych Polaków.
Bez względu na to czy chcieli walczyć czy nie.
I może ktoś powie, zże przecież idea była słuszna...
Co z tego?
Od początku powstańcy nie mieli najmniejszych szans.
Na co liczyli?
Bo chyba nie na Rosjan?
Byli nieprzygotowani, źle uzbrojeni a do swoich szeregów przyjmowali w dużej części po prostu dzieci...
Ech...
Ale, idźcie, obejrzyjcie i podzielcie sie odczuciami..
piątek, 26 września 2014
Jeszcze
Sekunda, dziesięć, trzydzieści... Dwie minuty...trzy....gotowe.
Zdejmuję kaszkę z płyty.
Studzę.
Karmię Fenkuła.
Pranie, sprzątanie, usypianie.
Lekcje dzieci, problemy dzieci, ich uśmiechy..
Codziennie ten sam schemat. Identyczny.
W środku ja.
Trybik w machinie.
Tempy, beznadziejny, niemyślący.
Przesuwam się po tym torze.
Takim samym od lat.
A jeszcze ileś lat temu pełna wizji.
Rozwijająca się.
Pasjonująca.
Jakaś.
Dzieci byłyby dumne z takiej mamy.
Ze mnie nie będą..bo z czego?
Z tego, że je przytulę, że wyprasuję im koszulkę na wF, że porozmawiam?
Inne matki robią to samo a do tego są aktywne.
Mają plan na siebie.
Są potrzebne...
Zdejmuję kaszkę z płyty.
Studzę.
Karmię Fenkuła.
Pranie, sprzątanie, usypianie.
Lekcje dzieci, problemy dzieci, ich uśmiechy..
Codziennie ten sam schemat. Identyczny.
W środku ja.
Trybik w machinie.
Tempy, beznadziejny, niemyślący.
Przesuwam się po tym torze.
Takim samym od lat.
A jeszcze ileś lat temu pełna wizji.
Rozwijająca się.
Pasjonująca.
Jakaś.
Dzieci byłyby dumne z takiej mamy.
Ze mnie nie będą..bo z czego?
Z tego, że je przytulę, że wyprasuję im koszulkę na wF, że porozmawiam?
Inne matki robią to samo a do tego są aktywne.
Mają plan na siebie.
Są potrzebne...
poniedziałek, 18 sierpnia 2014
Lubię...
Nieodwołalnie lubię być mamą.
Mimo sinusoid, które oferują mi moje dzieci.
Mimo, że czasem tracę cierpliwość.
Lubię.
Nieodwołalnie lubię być mamą.
Mimo sinusoid, które oferują mi moje dzieci.
Mimo, że czasem tracę cierpliwość.
Lubię.
Nieodwołalnie lubię być mamą.
środa, 13 sierpnia 2014
Kiedyś
Kiedyś bardzo lubiła:
Sprzątać. Szczególnie łazienkę.
Okazło się, że nie potrafi. Nie tak jak trzeba.
Dziś zaczyna nienawidzieć sprzątania.
Bo przestaje się lubić to, co robi się źle.
Kiedyś bardzo lubiła:
Rozmawiać. Dużo i o wszystkim.
Okazało się, że mało wie. Za mało.
Jest niedouczona.
Ma to w genach.
Dziś woli pisać bo nikt jej nie słucha.
Kiedyś bardzo lubiła:
Oglądać głupkowate komedie.
Sama nie jest mądra więc to zrozumiałe.
Dziś wstydzi się mówić co ogląda.
Kiedyś bardzo lubiła:
Nosić" rozpuszczone" włosy.
Okazało się, że wygląda w ńich jak w pelerynie.
Dziś nosi je głównie związane.
Kiedyś była inna.
Dziś jest inna także...
Sprzątać. Szczególnie łazienkę.
Okazło się, że nie potrafi. Nie tak jak trzeba.
Dziś zaczyna nienawidzieć sprzątania.
Bo przestaje się lubić to, co robi się źle.
Kiedyś bardzo lubiła:
Rozmawiać. Dużo i o wszystkim.
Okazało się, że mało wie. Za mało.
Jest niedouczona.
Ma to w genach.
Dziś woli pisać bo nikt jej nie słucha.
Kiedyś bardzo lubiła:
Oglądać głupkowate komedie.
Sama nie jest mądra więc to zrozumiałe.
Dziś wstydzi się mówić co ogląda.
Kiedyś bardzo lubiła:
Nosić" rozpuszczone" włosy.
Okazało się, że wygląda w ńich jak w pelerynie.
Dziś nosi je głównie związane.
Kiedyś była inna.
Dziś jest inna także...
piątek, 25 lipca 2014
Pani M. Czuje się złą matką. Czasem. Czesto.
Złą matką dla Starszaków.
Poświęca im dużo mniej czasu bo Fenkuł vel Lupita jest bardzo absorbująca w porach karmienia.
Wieczorami pani M. przytula Starszaki na zapas...
Ale to za mało.
One potrzebują jej także przez cały dzień.
Ale ona sobie nie radzi...
Nie nadąża...
Jedyne co robi to wychodzi z nimi na spacery ale one chciałyby więcej....
Ona też by chciała..
Ale nawet gdy ma chwilę wolną nie ma juz siły na zabawę..
Złą matką dla Starszaków.
Poświęca im dużo mniej czasu bo Fenkuł vel Lupita jest bardzo absorbująca w porach karmienia.
Wieczorami pani M. przytula Starszaki na zapas...
Ale to za mało.
One potrzebują jej także przez cały dzień.
Ale ona sobie nie radzi...
Nie nadąża...
Jedyne co robi to wychodzi z nimi na spacery ale one chciałyby więcej....
Ona też by chciała..
Ale nawet gdy ma chwilę wolną nie ma juz siły na zabawę..
Subskrybuj:
Posty (Atom)

