Babcia pana M. przeżyła z dziadkiem M. 35 lat.
Kiedy słyszy o rozwodach tylko kręci głową.
Zazwyczaj mówi wtedy, że gdyby ona miała tak robić za każdym razem gdy dziadek nabroił, to byłaby wielokrotną rozwódką.
A teraz to dziwne czasy, lepiej wyrzucić niż naprawiać.
Panią M. zasttanowiły natomiast poranne rozważania jednej z dziennikarek.
Już jakiś czas temu, przy okazji historii długich związków, stwierdziła ona,ze wokół niej wszyscy są singlami z odzysku.
Ze ta para z kilkunastoletnia stażem to jest jak okaz zwierzęcia na wymarciu.
Pani M. pomyślała chwile i wsród jej znajomych (tych bliskich) rozwodów nie ma.
Oczywiście w klasie Stworów są rodziny z takimi doświadczeniami, ale na cała klasę jest ich może 2, 3 przypadki.
Na szczęście.
Fakt jest jednak faktem ze dziś rozwodzimy sie dużo szybciej i łatwiej niż kiedyś.
Dlaczego?
Za szybkie tempo? Brak czasu dla siebie nawzajem? A może po prostu konsumpcyjny tryb życia tak nas nauczył?
Odpowiedzi są zapewne rożne.
Tak jak różne historie związków i powody ich rozstania.
Jedno jednak jest pewne.
Rozwód to zawsze porażka, ból i tragedia... Dla każdej strony....
I na pewno trudno ułożyć sobie wszystko w głowie, pogodzić się z rzeczywistością i starać się żyć na nowo....
środa, 11 grudnia 2013
piątek, 6 grudnia 2013
Fidrygauka, szklanka, telefon, moneta....
Każdy kto ją zna wie doskonale, że uwielbia czytać.
Ciężko odgadnąć co konkretnie.
Trudno też zauważyć to jej hobby teraz.
Od prawie siedmiu miesięcy pani M. nie przeczytała bowiem żadnej książki.(Lokator/ka jej Brzuszka jakoś nie ma ochoty na długie siedzenie przed zapisanymi kartami.)
Ale czasy są jakie są i poza tradycyjną książką czy gazetą przeczytać można różne internetowe formy wypowiedzi.
Poza informacjami, "njusami" i szperaniem po allegro (w poszukiwaniu prezentów oczywiście) pani M. bardzo lubi czytać blogi.
Kilka z nich odwiedza regularnie nawet wtedy gdy sama nie ma ochoty na napisanie kolejnego posta.
I tutaj przechodzimy już prawie do tematu, a przynajmniej do pierwszego wyrazu w nim zawartego: FIDRYGAUKA (klik).
Jeśli ktoś jej jeszcze nie odnalazł, musi to zrobić niezwłocznie.
Świetny warsztat, ciekawe pomysły i naprawdę wiele mądrych refleksji.
To właśnie Fidrygauka jest pomysłodawczynią pewnej zabawy (klik).
Pani M. spróbuje się przyłączyć!
A co!
Za oknem sypie, oknami wieje więc zacząć czas.. ( a sprzątnie się....samo....)
Chwila, moment! Dzwoni TELEFON.
Trzeba odebrać bo przecież... hmmm... bo przecież...
Świat się zawali?
A może zostaniemy odcięci od jakichś niezmiernie ważnych informacji?
Nie, to tylko mama pani M. Poranne obgadanie różnych spraw.
Dobrze, że istnieją telefony- myśli pani M.
Ale to tak nieco bez przekonania jej wyszło.
Dobrze, że istnieją telefony?
A może dobrze, że są fajne taryfy gdzie gadasz bez końca? Albo, że leżąc na plaży w Chorwacji możesz pogadać z kimś kto właśnie ma przerwę w pracy, w Polsce?
Albo gdy na świecie pojawi się Mały Człowiek możesz kilka minut po tym wydarzeniu przesłać jego zdjęcie rodzinie....
Wszystko prawda, ale...
Telefon to smycz. Krótka czasami.
Telefon to uzależnienie.. Gdy wysiada bateria nagl;e czujemy się odcięci od świata..
Telefon to denerwujące narzędzie w rękach dzieci...
Przynajmniej dla pani M., która nie może zrozumieć po co dzieciom w klasach 1-3 (bądź młodszych) dawać telefon do szkoły?????
Nauczyciel ma numer rodziców i ZAWSZE może zadzwonić...
Gdy dziecko jest starsze i bardziej samodzielne (nagle zechce pójść do koleżanki po lekcjach a matka półmartwa nie może go namierzyć od 3 godzin...) pani M. będzie miała mniej argumentów przeciw...
Fakt jest jednak faktem że nie znosi gdy dzieciom za wcześnie funduje się taką "zabawkę"...
Przecież kiedyś tego nie było i rodzice dawali radę bez kontaktu z pociechą co pół godziny.
Sami nie mieli wyjścia. zanim telefon stał się niezbędnym elementem wyposażenia naszych domów byliśmy zmuszeni korzystać z automatów na MONETY.
(Pani M. byłoby ciężko bo monet a nawet papierowych pieniędzy z reguły nie nosi, woli płacić plastikiem :) )
Do dziś pani M. pamięta, gdy będąc w Szkocji biegła przez wielkie pole trawy (pięknej, brytyjskiej, mega zielonej...ech) do budki z telefonem (nie czerwonej) i wrzucała do niej monety z ostem, by przez chwilę porozmawiać z mamą...
A koszt tych rozmów do tanich nie należał.
I mama przeżyła jakoś z kontaktem raz w tygodniu przez niemal trzy miesiące....
(Czy pani M. wspominała kiedyś jak bardzo pokochała Szkocję??? )
Brytyjskie monety są sporo ciężze niż nasz, prawda?
Wtedy, te 13 lat temu były one, dla 21letniej studentki, na wagę złota.
Zarabiała 3,5 funta na godzinę... Szczyt marzeń...
Pracując jakwół od zmierzchu do świtu przez miesiąć była w stanie zarobić tyle co jej mama w dwa miesiące (również harując ciężko).
Ech... to były czasy...
Ale dziś też są piękne i będzie się je wspominać z nostalgią..
Nawet gdy czasem płyną łzy i tęskni się za tym, co było...
Jedno pozostało niezmiennne.
Gdy za oknem brzydko i zimno najlepsza jest SZKLANKA gorącej herbaty z cytryną..
Hmmmmm...
Przy okazji... zastanawialiście się może dlaczego ciągle mówi się o szklankach, a tymczasem częściej pijemy gorące napoje w kubkach.
No przynajmniej pani M.
Kubek to podstawa.
Nawet dziwnie czuje się, gdy przy okazji odwiedzin u babci G. czy jakiejś cioci, herbatę serwuje się w klasycznej szklance...
A Wy w czym lubicie pić herbatę?
Ciężko odgadnąć co konkretnie.
Trudno też zauważyć to jej hobby teraz.
Od prawie siedmiu miesięcy pani M. nie przeczytała bowiem żadnej książki.(Lokator/ka jej Brzuszka jakoś nie ma ochoty na długie siedzenie przed zapisanymi kartami.)
Ale czasy są jakie są i poza tradycyjną książką czy gazetą przeczytać można różne internetowe formy wypowiedzi.
Poza informacjami, "njusami" i szperaniem po allegro (w poszukiwaniu prezentów oczywiście) pani M. bardzo lubi czytać blogi.
Kilka z nich odwiedza regularnie nawet wtedy gdy sama nie ma ochoty na napisanie kolejnego posta.
I tutaj przechodzimy już prawie do tematu, a przynajmniej do pierwszego wyrazu w nim zawartego: FIDRYGAUKA (klik).
Jeśli ktoś jej jeszcze nie odnalazł, musi to zrobić niezwłocznie.
Świetny warsztat, ciekawe pomysły i naprawdę wiele mądrych refleksji.
To właśnie Fidrygauka jest pomysłodawczynią pewnej zabawy (klik).
Pani M. spróbuje się przyłączyć!
A co!
Za oknem sypie, oknami wieje więc zacząć czas.. ( a sprzątnie się....samo....)
Chwila, moment! Dzwoni TELEFON.
Trzeba odebrać bo przecież... hmmm... bo przecież...
Świat się zawali?
A może zostaniemy odcięci od jakichś niezmiernie ważnych informacji?
Nie, to tylko mama pani M. Poranne obgadanie różnych spraw.
Dobrze, że istnieją telefony- myśli pani M.
Ale to tak nieco bez przekonania jej wyszło.
Dobrze, że istnieją telefony?
A może dobrze, że są fajne taryfy gdzie gadasz bez końca? Albo, że leżąc na plaży w Chorwacji możesz pogadać z kimś kto właśnie ma przerwę w pracy, w Polsce?
Albo gdy na świecie pojawi się Mały Człowiek możesz kilka minut po tym wydarzeniu przesłać jego zdjęcie rodzinie....
Wszystko prawda, ale...
Telefon to smycz. Krótka czasami.
Telefon to uzależnienie.. Gdy wysiada bateria nagl;e czujemy się odcięci od świata..
Telefon to denerwujące narzędzie w rękach dzieci...
Przynajmniej dla pani M., która nie może zrozumieć po co dzieciom w klasach 1-3 (bądź młodszych) dawać telefon do szkoły?????
Nauczyciel ma numer rodziców i ZAWSZE może zadzwonić...
Gdy dziecko jest starsze i bardziej samodzielne (nagle zechce pójść do koleżanki po lekcjach a matka półmartwa nie może go namierzyć od 3 godzin...) pani M. będzie miała mniej argumentów przeciw...
Fakt jest jednak faktem że nie znosi gdy dzieciom za wcześnie funduje się taką "zabawkę"...
Przecież kiedyś tego nie było i rodzice dawali radę bez kontaktu z pociechą co pół godziny.
Sami nie mieli wyjścia. zanim telefon stał się niezbędnym elementem wyposażenia naszych domów byliśmy zmuszeni korzystać z automatów na MONETY.
(Pani M. byłoby ciężko bo monet a nawet papierowych pieniędzy z reguły nie nosi, woli płacić plastikiem :) )
Do dziś pani M. pamięta, gdy będąc w Szkocji biegła przez wielkie pole trawy (pięknej, brytyjskiej, mega zielonej...ech) do budki z telefonem (nie czerwonej) i wrzucała do niej monety z ostem, by przez chwilę porozmawiać z mamą...
A koszt tych rozmów do tanich nie należał.
I mama przeżyła jakoś z kontaktem raz w tygodniu przez niemal trzy miesiące....
(Czy pani M. wspominała kiedyś jak bardzo pokochała Szkocję??? )
Brytyjskie monety są sporo ciężze niż nasz, prawda?
Wtedy, te 13 lat temu były one, dla 21letniej studentki, na wagę złota.
Zarabiała 3,5 funta na godzinę... Szczyt marzeń...
Pracując jakwół od zmierzchu do świtu przez miesiąć była w stanie zarobić tyle co jej mama w dwa miesiące (również harując ciężko).
Ech... to były czasy...
Ale dziś też są piękne i będzie się je wspominać z nostalgią..
Nawet gdy czasem płyną łzy i tęskni się za tym, co było...
Jedno pozostało niezmiennne.
Gdy za oknem brzydko i zimno najlepsza jest SZKLANKA gorącej herbaty z cytryną..
Hmmmmm...
Przy okazji... zastanawialiście się może dlaczego ciągle mówi się o szklankach, a tymczasem częściej pijemy gorące napoje w kubkach.
No przynajmniej pani M.
Kubek to podstawa.
Nawet dziwnie czuje się, gdy przy okazji odwiedzin u babci G. czy jakiejś cioci, herbatę serwuje się w klasycznej szklance...
A Wy w czym lubicie pić herbatę?
wtorek, 3 grudnia 2013
Będzie strasznie..
Słyszała skrzypienie schodów.
Gdy zamknęła mocniej oczy prawie dokładnie widziała jak się skrada, jak pełza (patrz film "Mama")...
(Zdrowaś Mario..... poszło w ruch)
A potem pojawiło się ono... z podkrążonymi oczyskami...
Straszne i samotne jednocześnie,
A przecież nie oglądała tych filmów.
Jakiś trailer, zdjęcie, karykatura w "Strasznym filmie 4"...
Ale one i tak siedziały w jej głowie.
Cicho i grzecznie.
Do dzisiejszej nocy.
Nie spała od 3 nad ranem.
A gdy budzik zadryndał o 6:30 nie miała siły wstać.
Ale już się nie bała.
Zapaliła lampkę.
Zniknęły....
wtorek, 26 listopada 2013
Rozmowy NIE-KONTROLOWANE
Wieczorna rozmowa z Najstarszym Stworem...
-Jak Ty brzydko piszesz, ja się nie mogę doczytać, a co dopiero pani. Tak ładnie pisałeś wcześniej...
-Ja czasu nie mam...
-Ale w domu masz go sporo, mógłbyś ładniej pisać.
-Tak? Czyli że wolałabyś, żebym się urodził ładnie piszący ale głupi i mało inteligentny niż taki mądry (w domyśle: jak jestem) ale brzydko piszący?
Stworek Młodszy....
Po wizycie u kobiecego lekarza okazało się, że szyjka (macicy oczywiście) zaczęła się skracać.
Pesymistka nr 1, czyli pani M. od razu uderzyła w lament..
Gdy tak siedziała w pomieszczeniu do którego i król chodzi piechotą, podeszła do niej Młodsza Pociecha.
Odsunęła jej bluzkę i powiedziała do Brzucha;
-Oj Kropeczko, Kropeczko jesteś niegrzeczna. Ty nawet nie wiesz jak brzydko będziesz wyglądała z krótka szyjką...
-Jak Ty brzydko piszesz, ja się nie mogę doczytać, a co dopiero pani. Tak ładnie pisałeś wcześniej...
-Ja czasu nie mam...
-Ale w domu masz go sporo, mógłbyś ładniej pisać.
-Tak? Czyli że wolałabyś, żebym się urodził ładnie piszący ale głupi i mało inteligentny niż taki mądry (w domyśle: jak jestem) ale brzydko piszący?
Stworek Młodszy....
Po wizycie u kobiecego lekarza okazało się, że szyjka (macicy oczywiście) zaczęła się skracać.
Pesymistka nr 1, czyli pani M. od razu uderzyła w lament..
Gdy tak siedziała w pomieszczeniu do którego i król chodzi piechotą, podeszła do niej Młodsza Pociecha.
Odsunęła jej bluzkę i powiedziała do Brzucha;
-Oj Kropeczko, Kropeczko jesteś niegrzeczna. Ty nawet nie wiesz jak brzydko będziesz wyglądała z krótka szyjką...
poniedziałek, 18 listopada 2013
Brak różowych okularów
Pani M. siedzi i ryczy...
Dzień zaczął się słabo.
Stworek Starszy obudził się z wielkim płaczem.
Tęskni za starą szkołą i swoimi przyjaciółmi
Ta szkoła mu się nie podoba.
Klasa już zgrana a on nowy...
Jak go pocieszyć?
Słowa niewiele tu pomagają.
Kiedy dziecko nie jest szczęśliwe, świat wygląda bardzo ciemno...
Dzień zaczął się słabo.
Stworek Starszy obudził się z wielkim płaczem.
Tęskni za starą szkołą i swoimi przyjaciółmi
Ta szkoła mu się nie podoba.
Klasa już zgrana a on nowy...
Jak go pocieszyć?
Słowa niewiele tu pomagają.
Kiedy dziecko nie jest szczęśliwe, świat wygląda bardzo ciemno...
czwartek, 14 listopada 2013
Grzech
-Mamo, mamo! A czy zerwać z dziewczyną to grzech?
-Oczywiście, że nie.
- Aaaaaa, to tylko zerwać z żoną to grzech.-stwierdza uspokojony Stworek Najstarszy.
-Oczywiście, że nie.
- Aaaaaa, to tylko zerwać z żoną to grzech.-stwierdza uspokojony Stworek Najstarszy.
wtorek, 12 listopada 2013
Powrót
Pani M. wcina zółty ser...
Wczoraj ostatecznie zrezygnowała z bloga nr 2...
Stał się zbyt prywatny.. zbyt pierwszoosobowy.
Dombeznamiaru jest choć odrobinę anonimowy.. może nie jeśli chodzi o emocje, ale o imiona, życie totalnie prywatne...
Druga zmiana to poradzenie sobie z pewnymi negatywnymi emocjami...
Udało się...i właściwie już ich nie ma w 90%...
A przynajmniej to najbardziej męczące odeszło w niepamięć.
Zostały typowe jesienno-babskie klimaty delikatnie depresyjne.
Ale ona się nie da!
No way!
Poradzi sobie i już..
A najlepszy sposób to nowe kosmetyki :) Makijazowe...bo niestety ostatnio trochę się jej wytłukły/wykruszyły...i nie ma!
Wczoraj ostatecznie zrezygnowała z bloga nr 2...
Stał się zbyt prywatny.. zbyt pierwszoosobowy.
Dombeznamiaru jest choć odrobinę anonimowy.. może nie jeśli chodzi o emocje, ale o imiona, życie totalnie prywatne...
Druga zmiana to poradzenie sobie z pewnymi negatywnymi emocjami...
Udało się...i właściwie już ich nie ma w 90%...
A przynajmniej to najbardziej męczące odeszło w niepamięć.
Zostały typowe jesienno-babskie klimaty delikatnie depresyjne.
Ale ona się nie da!
No way!
Poradzi sobie i już..
A najlepszy sposób to nowe kosmetyki :) Makijazowe...bo niestety ostatnio trochę się jej wytłukły/wykruszyły...i nie ma!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


