Ryżowo-cynamonowy deser zniknął w ustach szybciej niż batonik..
Pani M. objada się.. Bezkarnie?
Może tak...
W końcu geny ma nie takie złe...
Ale co tu pisać o jedzeniu, gdy w głowie milion myśli, ale zero pomysłów..
Jedno jest pewne.. wszystko się zmieni.
Pani M. postanowiła nie żyć już marzeniami o cofnięciu czasu, bo się nie da..
Tylko szkoda jej opuszczać Krainę Czarów i przejść do Krainy Przyziemności...
Chyba jednak nie ma wyjścia..
Trzymajcie kciuki...
...............................................
A z innej beczki...
Pani M. nabyła dziś, zupełnie przypadkiem bajki dla dzieci ze swoich czasów:)
Zupełnie za darmo :)
Między innymi "Kubusia Puchatka", "Pchłę Szachrajkę", "Karolcię i kilka innych :)
sobota, 4 czerwca 2011
sobota, 28 maja 2011
Kurczak w roli głównej :)
To chyba jakiś cud..
Pani M. nie śpi a Stworki tak!!!
Ich śliczne buźki pogrążone są w stanie błogości.
N. nawet uśmiecha się czasem...
Pewnie to kwestia tylko kilku minut, więc trzeba się spieszyć z pisaniem.
Na szczęście nic wielkiego w głowie nie siedzi.
No może jakiś przepis jedynie :)
Polecam na obiadek!
ZWARIOWANA PIERŚ Z KURCZAKA
-duża pierś (lub więcej,w zależności od osób)
-ser feta,
-papryka konserwowa,
-duża cebula,
-ulubione przyprawy/ lub sól i pieprz,
-olej,
-wykałaczki...
Mięsko filetujemy, a otrzymane płatki rozbijamy tłuczkiem, a następnie taplamy w przyprawach i dodajemy odrobinę oleju.
Odstawiamy pod przykryciem na min pół godziny.
Cebulę i paprykę konserwową kroimy w kostkę.
Ser feta (najlepiej Mlekovita, bo jest miękki) wrzucamy do miseczki i rozgniatamy/mieszamy razem z pokrojonymi warzywami.
Na każdy "kotlet" kładziemy trochę farszu i zamykamy go dokładnie wykałaczkami.
Smażymy (bądź grillujemy).
Można dodać sos czosnkowy (jogurt naturalny, łyżka majonezu, sok z cytryny, cukier i sporo czosnku)
SMACZNEGO!!!
Pani M. nie śpi a Stworki tak!!!
Ich śliczne buźki pogrążone są w stanie błogości.
N. nawet uśmiecha się czasem...
Pewnie to kwestia tylko kilku minut, więc trzeba się spieszyć z pisaniem.
Na szczęście nic wielkiego w głowie nie siedzi.
No może jakiś przepis jedynie :)
Polecam na obiadek!
ZWARIOWANA PIERŚ Z KURCZAKA
-duża pierś (lub więcej,w zależności od osób)
-ser feta,
-papryka konserwowa,
-duża cebula,
-ulubione przyprawy/ lub sól i pieprz,
-olej,
-wykałaczki...
Mięsko filetujemy, a otrzymane płatki rozbijamy tłuczkiem, a następnie taplamy w przyprawach i dodajemy odrobinę oleju.
Odstawiamy pod przykryciem na min pół godziny.
Cebulę i paprykę konserwową kroimy w kostkę.
Ser feta (najlepiej Mlekovita, bo jest miękki) wrzucamy do miseczki i rozgniatamy/mieszamy razem z pokrojonymi warzywami.
Na każdy "kotlet" kładziemy trochę farszu i zamykamy go dokładnie wykałaczkami.
Smażymy (bądź grillujemy).
Można dodać sos czosnkowy (jogurt naturalny, łyżka majonezu, sok z cytryny, cukier i sporo czosnku)
SMACZNEGO!!!
wtorek, 24 maja 2011
Dziękuję i przepraszam...
Najpierw Pani M. dziękuje..
Wszystkim i każdemu z osobna...
Chociaż pogubiła się na własne życzenie i dlatego, że nie potrafi/nie chce podejmować ważnych decyzji.
Powód? Boi się konsekwencji.
Nie zwróciła jednak uwagi na to, że one i tak będą. Może nawet gorsze, niż gdyby kiedyś wybrała niepoprawną opcję.
Bo to z tego strachu przed błędem, zamknęła się. Otoczyła czterema ścianami i tylko podążała drogą narzuconą przez los.
Zapomniała, że do życia potrzebuje powietrza, a dla niej powietrze to ludzie.
Nie wie co będzie, ale teraz musi być silna i musi zacząć działać.
I dla siebie i dla osób, które kocha.
Na koniec pani M. przeprasza...
Za smęcenie, marudzenie, czarnowidztwo i... błędy...
Niestety za bardzo wzięła sobie do serca stwierdzenie, ze błądzić jest rzeczą ludzką...
Wszystkim i każdemu z osobna...
Chociaż pogubiła się na własne życzenie i dlatego, że nie potrafi/nie chce podejmować ważnych decyzji.
Powód? Boi się konsekwencji.
Nie zwróciła jednak uwagi na to, że one i tak będą. Może nawet gorsze, niż gdyby kiedyś wybrała niepoprawną opcję.
Bo to z tego strachu przed błędem, zamknęła się. Otoczyła czterema ścianami i tylko podążała drogą narzuconą przez los.
Zapomniała, że do życia potrzebuje powietrza, a dla niej powietrze to ludzie.
Nie wie co będzie, ale teraz musi być silna i musi zacząć działać.
I dla siebie i dla osób, które kocha.
Na koniec pani M. przeprasza...
Za smęcenie, marudzenie, czarnowidztwo i... błędy...
Niestety za bardzo wzięła sobie do serca stwierdzenie, ze błądzić jest rzeczą ludzką...
poniedziałek, 23 maja 2011
Zagubiona
Pani M. się pogubiła..
Bardzo...
Zeszła z jakiejś drogi...
Nie potrafi znaleźć innej...
Szuka sensu i jakoś jej nie wychodzi...
Ale trzeba... Stworki chcą mamy pogodzonej ze sobą, szczęśliwej, dobrej...
Teraz jest nie sobą...
Albo przez całe życie była kimś innym...
Bardzo...
Zeszła z jakiejś drogi...
Nie potrafi znaleźć innej...
Szuka sensu i jakoś jej nie wychodzi...
Ale trzeba... Stworki chcą mamy pogodzonej ze sobą, szczęśliwej, dobrej...
Teraz jest nie sobą...
Albo przez całe życie była kimś innym...
środa, 18 maja 2011
Inny świat
Co jest po śmierci?
Patricia zadała pani M. to pytanie właśnie w czasie, gdy ta druga zaczęła się nad nim zastanawiać..
Pewnie wiele osób o tym myśli. Gdzie pójdę? Co się ze mną stanie?
Jeśli wierzysz w Boga, wierzysz w niebo i piekło, w sąd ostateczny, czyściec..
Ale co to jest niebo?
Może obrazek jak z filmu? Biel i jasny błękit... anioły rozkoszujące się dźwiękami z harfy i usmiechnięty Bóg, rozdający wszystkim niebiańskie słodycze..
A piekło to gary pełne gorącej smoły, ogień, krzyki rozpaczy i jeden wielki syf...
I jak wygląda tam życie? Czy tak jak na ziemi? Czy zostaje nam coś z człowieka? Jak zachowuje się dusza i jak ją widzimy?
Pani M. zaczęła zastanawiać się jak zapatruje się na to religia. I... zaczęła się bać....
A wszystko przez rozmowę z mamą, która opowiedziała jej o opisach czyśćca, które przedstawiła św. Faustyna. Oczywiście pani M. szybciutko przeszperała neta, bo skoro czyściec jest miejscem strasznym,to piekło pewnie przeraża samym opisem....
I znalazła oczywiście...
Wizja piekła św. Faustyny
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam:
Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.
Po skończonej lekturze pani M. poczuła jeszcze większy strach.. paraliżujący wręcz..
Zawsze myślała, że jest tak, jak opowiadał im ksiądz.. Pan Bóg przebacza grzechy i jeżeli potrafimy wyspowiadać się prawdziwie za nie żałując, są nam odpuszczone.. Okazuje się, że nie do końca.. (wg religii katolickiej). Pan Bóg odpuszcza, ale nie zapomina.... I kara będzie.. po śmierci...
Może lepiej zawsze być dzieckiem, patrzeć na wszystko z naiwnością i wiarą.
Bycie człowiekiem świadomym staje się bowiem w takich momentach nie do zniesienia...
Patricia zadała pani M. to pytanie właśnie w czasie, gdy ta druga zaczęła się nad nim zastanawiać..
Pewnie wiele osób o tym myśli. Gdzie pójdę? Co się ze mną stanie?
Jeśli wierzysz w Boga, wierzysz w niebo i piekło, w sąd ostateczny, czyściec..
Ale co to jest niebo?
Może obrazek jak z filmu? Biel i jasny błękit... anioły rozkoszujące się dźwiękami z harfy i usmiechnięty Bóg, rozdający wszystkim niebiańskie słodycze..
A piekło to gary pełne gorącej smoły, ogień, krzyki rozpaczy i jeden wielki syf...
I jak wygląda tam życie? Czy tak jak na ziemi? Czy zostaje nam coś z człowieka? Jak zachowuje się dusza i jak ją widzimy?
Pani M. zaczęła zastanawiać się jak zapatruje się na to religia. I... zaczęła się bać....
A wszystko przez rozmowę z mamą, która opowiedziała jej o opisach czyśćca, które przedstawiła św. Faustyna. Oczywiście pani M. szybciutko przeszperała neta, bo skoro czyściec jest miejscem strasznym,to piekło pewnie przeraża samym opisem....
I znalazła oczywiście...
Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam:
- pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga;
- drugie - ustawiczny wyrzut sumienia;
- trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni;
- czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym;
- piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje;
- szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana;
- siódma męka - jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.
Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest. Po skończonej lekturze pani M. poczuła jeszcze większy strach.. paraliżujący wręcz..
Zawsze myślała, że jest tak, jak opowiadał im ksiądz.. Pan Bóg przebacza grzechy i jeżeli potrafimy wyspowiadać się prawdziwie za nie żałując, są nam odpuszczone.. Okazuje się, że nie do końca.. (wg religii katolickiej). Pan Bóg odpuszcza, ale nie zapomina.... I kara będzie.. po śmierci...
Może lepiej zawsze być dzieckiem, patrzeć na wszystko z naiwnością i wiarą.
Bycie człowiekiem świadomym staje się bowiem w takich momentach nie do zniesienia...
wtorek, 17 maja 2011
Oderwanie...
Dobra.. wena wraca, ale jest jeszcze na pokładzie samolotu.
W każdym razie wysyła już nikłe oznaki życia...
Pani M. siedzi sobie w pokoju z lustrem, kończy śniadanie.
Chciałaby napisać coś pozytywnego, bo przecież nie można być wiecznym smutasem.
Dlatego tylko o dobrych rzeczach będzie...
Londyn jest miastem, które zawsze dawało i daje jej energię.
Tam czas biegnie jak szalony. Nagle robi się czwartek i czas odjeżdżać...
A chciałoby się zostać... Nawet na zawsze...
Może dlatego, że wraca się do żółtego bloku w mieście na Ł...
W każdym razie pani M. i jej siostra nareszcie mogły spędzić mnóstwo czasu razem.
Codziennie dużo spacerowały, rozmawiały i zajadały się pysznymi potrawami.
Było mnóstwo śmiechu i trochę spotkań z różnymi ludźmi.
Pani M. na chwilkę zapomniała ile ma lat, że jest mamą, że wraca do swojego świata.
Pozwoliła sobie na odpoczynek psychiczny, na skupienie się tylko na sobie.
Po raz pierwszy grała w cymbergaja, przegrywała w bilarda a nawet wygrała różowe uszy królika (których notabene zapomniała zabrać).
Dokładnie tydzień temu pani M. błąkała się po centrum Londynu wdychając zapach miasta, delektując się widokami, słońcem i miękkością trawy... Ech.. gdyby można było cofnąć czas...
I na deser.. pani M. przegrywa w bilarda.....
W każdym razie wysyła już nikłe oznaki życia...
Pani M. siedzi sobie w pokoju z lustrem, kończy śniadanie.
Chciałaby napisać coś pozytywnego, bo przecież nie można być wiecznym smutasem.
Dlatego tylko o dobrych rzeczach będzie...
Londyn jest miastem, które zawsze dawało i daje jej energię.
Tam czas biegnie jak szalony. Nagle robi się czwartek i czas odjeżdżać...
A chciałoby się zostać... Nawet na zawsze...
Może dlatego, że wraca się do żółtego bloku w mieście na Ł...
W każdym razie pani M. i jej siostra nareszcie mogły spędzić mnóstwo czasu razem.
Codziennie dużo spacerowały, rozmawiały i zajadały się pysznymi potrawami.
Było mnóstwo śmiechu i trochę spotkań z różnymi ludźmi.
Pani M. na chwilkę zapomniała ile ma lat, że jest mamą, że wraca do swojego świata.
Pozwoliła sobie na odpoczynek psychiczny, na skupienie się tylko na sobie.
Po raz pierwszy grała w cymbergaja, przegrywała w bilarda a nawet wygrała różowe uszy królika (których notabene zapomniała zabrać).
Dokładnie tydzień temu pani M. błąkała się po centrum Londynu wdychając zapach miasta, delektując się widokami, słońcem i miękkością trawy... Ech.. gdyby można było cofnąć czas...
I na deser.. pani M. przegrywa w bilarda.....
poniedziałek, 16 maja 2011
Zagubione, zapomniane...
Od czego by tu zacząć...
Od początku? Po prostu?
Dobrze więc...
Pani M. wróciła już w czwartek, ale niestety zapomniała zabrać ze sobą kilku rzeczy..
I tak.. w Londynie zostały jej legginsy, skarpetki, szczoteczka do zębów i (o zgrozo!) wena...
Na śmierć zapomniała, by porządnie wszystko posprawdzać i masz babo placek...
I niby jest o czym pisać, bo poznała masę ciekawych ludzi (np. na lotnisku), odetchnęła, znowu się zakochała w angielskim świecie, ale ta wena.. Została przy komputerze siostry. Na pewno. Tam ją ostatnio zostawiła..
Ech ta pani M!
Od początku? Po prostu?
Dobrze więc...
Pani M. wróciła już w czwartek, ale niestety zapomniała zabrać ze sobą kilku rzeczy..
I tak.. w Londynie zostały jej legginsy, skarpetki, szczoteczka do zębów i (o zgrozo!) wena...
Na śmierć zapomniała, by porządnie wszystko posprawdzać i masz babo placek...
I niby jest o czym pisać, bo poznała masę ciekawych ludzi (np. na lotnisku), odetchnęła, znowu się zakochała w angielskim świecie, ale ta wena.. Została przy komputerze siostry. Na pewno. Tam ją ostatnio zostawiła..
Ech ta pani M!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







