wtorek, 26 kwietnia 2011

Ponad normę...

Święta, święta i... pół kilograma na plusie...
I żeby tylko to!
Rozbudzony smakołykami apetyt pozostał.
Nie wystarczy już kanapka na śniadanie... Musi być też sałatka, a teraz jakieś ciacho...
Pani M. objada się, aż miło... szkoda tylko, że spodnie zaczynają ją cisnąć, a guzik niebezpiecznie napina się na brzuchu :)
Nie ma to jak święta :)

A teraz znowu cisza... dzisiaj wyjątkowo przyjemna, bo zapełni się muzyką i (to może mniej miłe) wyciem odkurzacza.
Bo po świętach nie tylko kilogramy są ponadprogramowe, bałagan też.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Samotność w święta...

No tak... Pani M. miała spędzić święta w otoczeniu Stworków i pana M.
Mieli być sami, miało być raczej cicho.. (zbyt cicho) i spokojnie.
Oczywiście wcale się to naszej bohaterce nie podobało.
Każde święta, szczególnie w dzieciństwie, spędzała przecież w hałasie wydawanym przez kilkanaście gardeł.
Zawsze było mnóstwo ludzi.
Po to są przecież takie okazje, by pobyć razem.
Dlatego pani M. strasznie narzekała, że jak to, że ona by chciała inaczej, że po co w ogóle coś szykować...

Sąsiadka pocieszyła ją, że i oni spędzają święta sami, więc może wpadną na ciasto.
I wpadli.
Ale tuż przed nimi, do mieszkania na piątym piętrze, zapukał ktoś jeszcze...
Skąd się tam wziął?
Z przypadku. Po prostu...

Ale nagle w domu zawrzało.
Sześcioro dzieci rozpełzło się po wszystkich kątach, a trzy pary rodziców usadowiły się wygodnie wokół szklanego stolika.
Na stole, obok sernika i cukierków czekoladowych, wyrosły dwie butelki wina i kieliszki (pani M. swoje wybiła, więc sąsiad podał przez balkon)
A potem przez kilka godzin dzieci bawiły się jak szalone, a dorośli nie mogli przestać gadać :0

Nie ma to jak samotne święta :)

piątek, 22 kwietnia 2011

czwartek, 21 kwietnia 2011

Radość :)

Wiele jest rzeczy, które sprawia, że czujemy się szczęśliwi..
Jednak dopiero nowe życie daje radość niewysłowioną...
Szczególnie kobiecie...
Pierwsze ruchy dziecka to nieopisane emocje.
Zastanawiasz się jak to możliwe, że rośnie w Tobie człowiek.
Reaguje na Twój nastrój, dźwięk, niepokój...
A potem, gdy dostajesz to małe Coś, ruchliwe zawiniątko, nie możesz uwierzyć, że jest Twoje.
Ten zapach, stworzony zapewne z premedytacją, nie pozwala Ci oprzeć się pokusie ciągłego zachwytu.

I chociaż Stworki dawno już wyrosły z pieluch, kolek, maleńkich stópek, Pani M. wciąż nie może przestać się nimi cieszyć. Może już inaczej, bardziej dojrzale ale ... nieustannie...

środa, 20 kwietnia 2011

Feta am :)

Pani M. nadal w marnym nastroju...
To zaczyna być nudne...
Wczoraj zakupiła mnóstwo świątecznych bibelotów, by się wczuć w atmosferę Wielkanocy...
Pomogło... na chwilkę...

Dlatego dziś, żeby nie smęcić, poda przepis na ser feta w marynacie.
Jeśli ktoś lubi przekąski, na pewno będzie zachwycony tą propozycją :)



Romans fety z papryką



-ser feta (najlepszy jest płaski, prostokątny z Arli-Classic)
-3 ząbki czosnku,
-rozmaryn (najlepiej "żywy", ale może być suszony)
-papryka czerwona duża,
-2 małe papryczki chili (lub inne ostre),
-2 cebule pokrojone w kostkę,
-sól, pieprz, czubata łyżeczka słodkiej papryki.

Cebulę i pokrojone papryki zasmażyć na oleju/oliwie, dodać sól, pieprz i paprykę w proszku.
Odstawić by ostygło.
Fetę pokroić w małe kostki, dodać rozmaryn i pokrojony w płatki czosnek.
Gdy papryka jest już chłodna, połączyć ją z serem.
Wszystko mieszamy, przykrywamy i do lodówki na min. 5 godzin.

Smacznego!

wtorek, 19 kwietnia 2011

Uciec chcę?

gdyby tak można było po prostu wyjść..
a potem wejść...
w autobus/tramwaj/samolot...
pojechać tam, gdzie było się kiedyś...
z uśmiechem w duszy...
z harmonią...
cieszyć się piaskiem, zbierać stonkę do słoika, pić oranżadę z folii...

ale nie da rady...
jest tu i teraz...
zbyt późno i za wcześnie...

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Afrodyzjaki

Pani M. potrafi wymienić niewielu celebrytów, którzy jej się podobają.. (z pewnością są to min. Jean Reno, Sebastian Karpiel-Bułecka i Lesław Żurek :)).
Często jednak patrząc na twarze znanych osób zastanawia się, jak to jest możliwe, że kobiety za nimi szaleją... I tak sobie myśli, że jedynym wytłumaczeniem jest po prostu SŁAWA.
To ona sprawia, że ktoś, kto zupełnie nie wpisuje się w żadne kanony piękna (Nieee, nawet w kanony zwykłej, ludzkiej przystojności nie można go podciągnąć), nagle okazuje się spełnieniem marzeń tysięcy kobiet... Popularność ma więc moc niezłego afrodyzjaku...
Przykład... Wyobraźcie sobie stojącego pod budką z piwem Karolaka, który dopiero co wrócił z pracy w jakiejś fabryce... Ubrany zupełnie przeciętnie, ale ten sam wyraz twarzy, ta sama fryzura... Czy jego przerwa między zębami nadal będzie seksowna dla tłumu zakochanych w nim fanek.. Hmmm... Wątpię bardzo...
Albo Borys Szyc dla odmiany. Jest sprzedawcą na przykład w Ikei (a co! reklama musi być!). Czy jego fascynujący strit nadal będzie tak samo intrygujący i... tajemniczy?

Wzmacniającym sławę dodatkiem są oczywiście PIENIĄDZE. Tutaj wchodzą do gry wszystkie  panie, które chętnie zabłysną nowymi ustami i markowymi ciuchami, stojąc w blasku fleszy paparazzich. A potem jeszcze opowiedzą różnym kolorowym pismom, jak to spotkały miłość życia, że nie miały pojęcia jak bardzo sławny jest ich ukochany (no w sumie w dzisiejszych czasach, gdy media są tak słabo rozwinięte...) i... że nie przeszkadza im wcale, że wygląda jak ich ojciec. A poza tym to przecież najprzystojniejszy starszy pan na świecie.

Takie rzeczy mają miejsce nie tylko w świecie show-businessu. Często zdarza się przecież, że gdy ktoś jest bardzo zamożny, ma fajne gadżety i markowe ciuchy, dla wielu okazuje się super partią.. ba nawet przystojniakiem. I nawet pan grubo po 50-tce ma szansę zostać "chłopakiem" dwudziestolatki...
(Oczywiście to ogromne uproszczenie, bo zdarza się, że są normalne pary z dużą różnicą wieku.)
Na jednym z kanałów telewizyjnych jest taki program "Żona dla milionera". Pani selekcjonerka ma za zadanie znalezienie kobiet odpowiadających wymaganiom klienta (w 90% kryteria to ich wygląd), potem trzeba je przebrać w obcisłe sukienki i buty na obcasie. Ostateczne spotkanie wygląda jak pokaz psów, które wdzięczą się sztucznie, by milioner wybrał właśnie je.
Słuchając wypowiedzi tych dziewczyn, można uśmiać się do łez, ale jeszcze zabawniejsi są panowie. Najpierw opowiadają jak chcieliby znaleźć żonę,\.. mądrą,  dobrą, ciepłą osobę. I wybierają ... tę, która ma najdłuższe nogi, najkrótszą sukienkę i najlepsze silikony.. Żal patrzeć....

Podsumowując... Polecam afrodyzjaki, ale... naturalne :)