sobota, 30 lipca 2011

Oj tam, oj tam..czyli byle coś było napisane :)

Półmetek wakacji...
Pani M. jakoś tak ostatnio nie ma czasu ani ochoty na internetowe wędrówki.
Może trochę dziś poczytała, popatrzyła, ale generalnie woli książki..
I oczywiście wpadła po uszy w sagę Camilli Lackberg..
A tak się przed nią broniła.
Część pierwsza niemal rok przebywała sobie na jednej z odległych półek.

A wszystko przez to, że Stworki są na wakacjach u babci.
Po raz pierwszy tak długo, ale nie ma wyjścia.
Pani M. pracuje, pan M. również, a przedszkole nieczynne...

No to tyle.
Zadzieram kiecę i lecę w takim razie.

7 komentarzy:

  1. w sumie wcale ci się nie dziwie wakacje są od tego żeby odpoczywać i robić rzeczy na które na co dzień nie ma czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no tak, dzieci nie ma -to co można robić?:) ja wtedy też zawsze czytałam. teraz troche mniej, bo bobas jednak zawsze ze mną:)
    nad tą sagą też się czaję...ale rózne opinie słyszałam.
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to macie wakacje od dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u nas w miescie przedszkola maja dyzury latem

    OdpowiedzUsuń
  5. Zadzieram kiece i lece - zawsze tak mowilysmy z siostra w dziecinstwie :)

    Milego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  6. samcio.synek.pl30 lipca 2011 20:20

    Ach poczytac choc przez chwile w spokoju... na razie to marzenie ;) Ale zaczelam "Upadek gigantow" ogromniasta ksiazka, moze kiedys uda mi sie doczytac do konca.... Milego czytania po pracy zycze

    OdpowiedzUsuń

Jeśli pozostawisz swoją myśl, będzie mi bardzo miło :)